Za mną kolejna randka z tindera. Mam zwyczajną polską mordę, a moje atuty to to że mam gadane i czasem jestem pewny siebie, te dwie rzeczy pomagają mi od czasu do czasu wyjść na plus w kontakcie z dziewczynami. Dziewczyna była tak z 7/10 ale spodobały mi się jej oczy oraz charakter. Popisaliśmy z 3 godziny, wykorzystując moje błyskotliwe teksty zaintrygowałem ją i umówiliśmy się w parku wczoraj o 16:00. Byłem już na dziesiątkach takich randek więc już się za bardzo nie przejmuję, rano po prostu wstałem, ogoliłem się, również w kluczowym miejscu, zjadłem śniadanie i pojechałem w umówione miejsce upewniając się że ona będzie. No i była, zjawiła się punkt o 16:00, wyglądała całkiem ładnie, miała lekki dekolt i pofalowane blond włosy. Wiedząc że pierwszy kontakt jest najważniejszy zapodałem mój standardowy tekst:
- Witaj, piękna z ciebie dziewczyna, mam nadzieję że masz równie piękne wnętrze.
Zwykle dziewczyny słysząc to uśmiechają się wesoło i tak też było tym razem. Podaliśmy sobie dłoń i ruszyliśmy wokół parku. Typowa gadka o niczym, a idąc nie trzeba ciągle patrzeć sobie w twarz. Rozmawiało się naprawdę przyjemnie, była miła, dość zabawna, również inicjowała tematy rozmowy, wiadomo, studia, życie, przeszłość, hobby, nawyki itd., porozmawialiśmy, pochichotała z moich tekstów, które starałem się odpowiednio dawkować aby nie wyjść na taniego podrywacza który pragnie przez dowcip dotrzeć do jej łechtaczki. Oczywiście taki był mój główny cel, ale nie mogłem powiedzieć tego wprost. Po godzinie zasiedliśmy na ławce i już patrząc sobie w oczy kontynuowaliśmy rozmowę. Była inteligentna a takie bardzo lubię, bo gardzę głupimi ludźmi. Dało się z nią pogadać o tym i owym, błyszczałem rozległą wiedzą i czułem że wszystko idzie jak najlepiej. W końcu dziewczyna mówi że zgłodniała. Po ostatnim nieprzyjemnym ekscesie byłem ostrożny, ale że też zgłodniałem to zgodziłem się wybrać do pobliskiej naleśnikarni.
Weszliśmy tam a ja zrozumiałem że jestem pierwszy raz w życiu w takim miejscu i nie wiem jak się zamawia, czy iść do lady, czy usiąść przy stoliku. Czekałem co ona zrobi, a ona zasiadła przy stole. Siadam obok niej, zerkamy w kartę menu, wybieramy jakieś naleśniki (wziąłem z truskawkami, za 23 zł..), no i ona robi do mnie dziwne oczy widząc że nie ruszam się od stołu. W końcu mówi delikatnie że wypadałoby podejść pod ladę i zamówić. Zrobiłem to mając świadomość że za mną pierwsza wtopa no i idę tam, ale nagle dziewczyna łapie mnie za rękę. I daje mi 20 zł za swoją porcję. No, zuch dziewczyna, przynajmniej nie muszę płacić. Oczywiście mógłbym bohatersko rzec, że sam zapłacę, ale nie jestem frajerem i wziąłem pieniądze. Po chwili wróciłem i kontynuowaliśmy rozmowę, następnie przyniesiono nam naleśniki - poczekałem na jej ruch aby zobaczyć jak się to je w takim wykwintnym miejscu. No i zjedliśmy. Chwila prawdy, za oknem już po 20:00, ciemno, co teraz robić, gdzie ją zabrać, skoro mieszkam z rodzicami, i abym zaruchał muszę iść do niej? Pogrążyłem się w myślach przez co nie usłyszałem co do mnie mówi i odruchowo powiedziałem 'tak'. Wstała i ruszyła do wyjścia a ja za nią. Głupia sprawa, zgodziłem się na coś, nie wiedząc co to jest. Poszliśmy na przystanek i pomyślałem, że pewnie powiedziała wtedy że wraca do domu. No nic, odwiozę ją i niczym w popularnym programie MTV Wanna Come In spytam pod domem czy mogę wejść do środka. Nic bardziej mylnego.
- Witaj, piękna z ciebie dziewczyna, mam nadzieję że masz równie piękne wnętrze.
Zwykle dziewczyny słysząc to uśmiechają się wesoło i tak też było tym razem. Podaliśmy sobie dłoń i ruszyliśmy wokół parku. Typowa gadka o niczym, a idąc nie trzeba ciągle patrzeć sobie w twarz. Rozmawiało się naprawdę przyjemnie, była miła, dość zabawna, również inicjowała tematy rozmowy, wiadomo, studia, życie, przeszłość, hobby, nawyki itd., porozmawialiśmy, pochichotała z moich tekstów, które starałem się odpowiednio dawkować aby nie wyjść na taniego podrywacza który pragnie przez dowcip dotrzeć do jej łechtaczki. Oczywiście taki był mój główny cel, ale nie mogłem powiedzieć tego wprost. Po godzinie zasiedliśmy na ławce i już patrząc sobie w oczy kontynuowaliśmy rozmowę. Była inteligentna a takie bardzo lubię, bo gardzę głupimi ludźmi. Dało się z nią pogadać o tym i owym, błyszczałem rozległą wiedzą i czułem że wszystko idzie jak najlepiej. W końcu dziewczyna mówi że zgłodniała. Po ostatnim nieprzyjemnym ekscesie byłem ostrożny, ale że też zgłodniałem to zgodziłem się wybrać do pobliskiej naleśnikarni.
Weszliśmy tam a ja zrozumiałem że jestem pierwszy raz w życiu w takim miejscu i nie wiem jak się zamawia, czy iść do lady, czy usiąść przy stoliku. Czekałem co ona zrobi, a ona zasiadła przy stole. Siadam obok niej, zerkamy w kartę menu, wybieramy jakieś naleśniki (wziąłem z truskawkami, za 23 zł..), no i ona robi do mnie dziwne oczy widząc że nie ruszam się od stołu. W końcu mówi delikatnie że wypadałoby podejść pod ladę i zamówić. Zrobiłem to mając świadomość że za mną pierwsza wtopa no i idę tam, ale nagle dziewczyna łapie mnie za rękę. I daje mi 20 zł za swoją porcję. No, zuch dziewczyna, przynajmniej nie muszę płacić. Oczywiście mógłbym bohatersko rzec, że sam zapłacę, ale nie jestem frajerem i wziąłem pieniądze. Po chwili wróciłem i kontynuowaliśmy rozmowę, następnie przyniesiono nam naleśniki - poczekałem na jej ruch aby zobaczyć jak się to je w takim wykwintnym miejscu. No i zjedliśmy. Chwila prawdy, za oknem już po 20:00, ciemno, co teraz robić, gdzie ją zabrać, skoro mieszkam z rodzicami, i abym zaruchał muszę iść do niej? Pogrążyłem się w myślach przez co nie usłyszałem co do mnie mówi i odruchowo powiedziałem 'tak'. Wstała i ruszyła do wyjścia a ja za nią. Głupia sprawa, zgodziłem się na coś, nie wiedząc co to jest. Poszliśmy na przystanek i pomyślałem, że pewnie powiedziała wtedy że wraca do domu. No nic, odwiozę ją i niczym w popularnym programie MTV Wanna Come In spytam pod domem czy mogę wejść do środka. Nic bardziej mylnego.



#gownowpis #nauka #pytanie #oswiadczenie
@CichyChlebak: poproszę źródło( ͡° ͜ʖ ͡°)