Głęboko gdzieś w pamięci siedzi mi fragment którejś z książek odnośnie odkryć nt. mechaniki kwantowej. Za nic w świecie nie mogę sobie przypomnieć o którego z głównych bohaterów chodzi. A mianowicie ten fragment wyglądał tak, że ten wynalazca był na jakiejś wyspie. Tam "poskładał wszystkie klocki do kupy" i aż sam nie mógł w to uwierzyć. Pamiętam, że mega fajnie się to czytało i chętnie bym do tego wrócił.
Sprawdzałem pobieżnie biografię
Sprawdzałem pobieżnie biografię









#gromda