Taka smutna refleksja mnie naszła: gdyby żyli w USA pewnie za swą grę spokojnie mogliby utrzymać rodzinę, domek na przedmieściach Filadelfii, dzieci posłać na studia itd. Graliby swoim bandem po klubach lub weselach klasy średniej. A w Rosji spotykają się na skwerku, żeby dorobić do głodowych emerytur, a trębacz z tego wszystkiego przepija wszystko... ( ಠ_ಠ)
to jest śmieszne ale zarazem smutne, nie wiemy jak potoczyło mu się życie, może kiedyś grał w orkiestrze albo zespole,wiódł szczęśliwe życie i przez nieodwzajemnioną miłość się stoczył, może nagle wydarzyło się w jego życiu coś co go załamało, jakby nie było kiedyś musiał się nauczyć grać na trąbce i to całkiem dobrze także nie wyrokujmy że to żul od poczęcia, zresztą tak można napisać o każdym z tych muzyków
Komentarze (92)
najlepsze