A więc moja historia rozpoczęła się początkiem ostatnich wakacji. Nie dalej jak w lipcu postanowiłem zakupić sobie nowy komputer. Szukałem na różnych stronach informacji o dobrych zestawach. Kiedy udało mi się dobrać wszystkie odpowiednie komponenty z jakich miał składać się mój wymarzony zestaw zamówiłem go na stronie sklepu Techplanet. Kompletowanie i wysyłka odbyła się błyskawicznie i po tygodniu otrzymałem komputer. Działał dobrze… przez parę dni. W pewnym momencie zaczął się restartować, a zasilacz zaczął głośno chodzić. Na zasilacz były dwie metody – restart kompa albo uderzenie pięścią w górę zasilacza. Serio, pomagało. Jednak tak nie dało się żyć, więc zgodnie z przysługującym mi prawem odesłałem komputer do serwisu celem naprawy. Zawiozłem go osobiście do serwisu w Katowicach. Czekałem dwa tygodnie, aż w końcu napisałem maila, gdyż zacząłem się trochę niecierpliwić. Okazało się jednak, że usterka nie została jeszcze zdiagnozowana! Przez 2 tygodnie serwisantom z Techplanet nie udało się wykryć co jest nie tak w komputerze mimo iż do komputera dołączyłem dokładną instrukcję i informacje odnośnie tego z czym mam problem. W dodatku wielokrotnie opisywałem usterkę mailowo. Domyślam się, że przez cały ten czas komputer po prostu leżał na biurku i nie był ruszany. Ale ok. Przełknąłem tę zaniedbanie - byle by tylko dostać sprawnego kompa. Przez kolejny tydzień komputer „był naprawiany”. Otrzymałem go, w sumie po miesiącu z powrotem. Zasilacz w PCcie był odłączony i brakowało do niego kabli więc musiałem czekać kolejnych kilka dni aby gapy z Techplanet mi je dosłały. Po podłączeniu wszystkiego odpaliłem PC-ta. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu problem nadal występował. Zasilacz nie został naprawiony. W dodatku nie dostałem żadnej informacji odnośnie tego co tak naprawdę było robione z moim komputerem. Żadnego raportu odnośnie naprawy. Mailowo dowiedziałem się, że zasilacz został odesłany do producenta i wymieniony na nowy. Ciekawe.
Nie miałem czasu wysyłać komputera znów i przez kolejne 2-3 miesiące starałem się jakoś z niego korzystać. Jednak cały czas pojawiały się co raz to kolejne problemy. Komputer wyłączał się sam z siebie. Gdy dotykałem kabli lub chciałem coś podłączyć (np. pod usb) komputer zawieszał się, karta graficzna i wszystkie wentylatory zaczynały bardzo głośno chodzić i komputer się restartował. Miewałem też masę Blue Screenów. Nie było to związane z softwarem, gdyż podczas tych problemów wielokrotnie formatowałem dysk i instalowałem różne wersje Windowsa, a problemy wymienione wyżej pojawiały się nawet kilka minut po czystej instalacji systemu. Będąc już totalnie zdenerwowanym napisałem maila do Techplanet, w którym prosiłem o zwrot pieniędzy za wadliwy komputer. Nie dość, że nie udało im się naprawić jednej usterki, która była bardzo dokładnie opisana, a jej rzekoma naprawa trwała miesiąc to jeszcze pojawiły się dodatkowe problemy. Sklep Techplanet jednak nie ugiął się pod moją prośbą. Ba, nawet nie raczył odpisać. Dopiero wtedy kiedy napisałem maila z podanym terminem do którego czekam na odpowiedź, a później uznaję, że brak odpowiedzi oznacza zgodę na moje warunki dostałem lakoniczny zwrot, że komputer należy normalnie reklamować i wysłać jeszcze raz do „naprawy”. Bardzo chciałem tego uniknąć, gdyż nie miałem żadnej gwarancji, że komputer znowu nie przeleży miesiąca w serwisie i zostanie mi zwrócony wciąż wadliwy.
Jednak nie sposób było się z nimi dogadać, więc postanowiłem ostatni raz spróbować i wysłać im PC-ta do naprawy. Jeszcze raz opisałem cały problem i czekałem na jakąś odpowiedź. Co tydzień też pisałem maila aby uzyskać informacje na temat statusu kolejnej naprawy. Oczywiście na żadnego z nich nie otrzymałem odpowiedzi, a telefonu u nich nikt nie odbierał. Kiedy po 2 tygodniach cudem udało mi się dodzwonić do działu sprzedaży dowiedziałem się, że komputer nadal jest naprawiany i dopiero dzisiaj zostały wykryte usterki. 2 tygodnie trwała diagnostyka… Okazało się, że wadliwa jest płyta główna, karta graficzna i zasilacz. Wszystko to zostało wysłane do producenta celem naprawy. Na dzień dzisiejszy komputera nadal nie mam, a mija już prawie miesiąc. Chciałbym się dowiedzieć czy istnieje jakiś sposób na to aby uporać się z tym problemem. Większą ilość czasu komputer jest w naprawie niż w użyciu, a ja nie mam gwarancji, że dostanę go działającego. Najlepszym rozwiązaniem byłby zwrot pieniędzy za zakupiony towar. Wtedy mógłbym zaopatrzyć się w jakimś innym, kompetentnym sklepie gdzie klient jest szanowany, a zakupiony sprzęt sprawny. Co powinienem w tej sprawie zrobić? Czy faktycznie Techplanet ma prawo cały czas przyjmować towar do „naprawy” i przeciągać sprawę? Gwarancja na sprzęt trwa rok więc w zasadzie mogą tak robić do momentu aż ona minie, a wtedy będę mógł się pocałować w nos...

Komentarze (16)
najlepsze
Wyślij im teraz pismo pocztą, za potwierdzeniem odbioru z reklamacją na niezgodność towaru z umową. Opisz całą niezgodność, swoje roszczenia czyli wymianę komputera/niesprawnych części oraz krótko o sposobie załatwienia poprzedniej reklamacji i najważniejsze - że komputer znajduje się od x w serwisie gdzie gwarantem jest firma od której kupiłeś produkt.
Wtedy w ciągu 14 dni muszą Ci
Nie mieli prawa Ci tak odpisać, jeśli nie ustosunkowali się do twoich roszczeń z tytułu niezgodności towaru z umową w ciągu 14 dni, to znaczy, że twoje warunki zostały przez nich zaakceptowane. Idź do
Jak ma duże zakłócenia w sieci energetycznej również.
Powinien natomiast reklamować produkt z tytułu niezgodności towaru z umową, wtedy prawa konsumenta są większe niż na typowej gwarancji sklepu gdzie musimy godzić się z postanowieniami