Wpis z mikrobloga

#anime #animedyskusja

https://myanimelist.net/anime/153/Juuni_Kokuki

The Twelve Kingdoms

Youko to bardzo grzeczna dziewczynka, przewodnicząca klasy, oceny dobre, rodziców się słucha. Kolegów i koleżanek raczej nie ma, bo jest sztywna jak kij od szczotki. Od monotonii życia codziennego wybawia ją pewna pół-boska istota, która pomimo jej sprzeciwu zamierza ją porwać. W międzyczasie atakują potwory, bla bla bla... efekt końcowy - wraz z klasową fanką fantastyki oraz prawie-kolegą lądują w isekaiu. Totalnie zagubieni próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości oraz poznać miejsce, w którym się znaleźli. A nie ukrywajmy, jest co poznawać.

Dedykacja z jaką anime konstruuje przed widzem nowy świat jest wręcz niespotykana. Nie przypominam sobie żadnego anime, które tak wiele wysiłku włożyłoby w przedstawienie zasad panujących oraz mechanizmów działających w alternatywnym świecie. Mamy całe odcinki(!) tłumaczące, co gdzie kiedy i jak. Dodatkowym smaczkiem jest terminologia jaką posługują się postacie. Jest pewnie ze 100 jak nie więcej terminów określających dane miejsca, postacie czy wydarzenia. Nie są stosowane zamiennie, więc warto robić notatki, bo potem można zostać dosłownie zalanym obcą terminologią.

Youko przechodząc przez Shoku przy pomocy Kirin znalazła się w Kei, ale nie jest zwykłym Kaikyaku, tylko Taika zrodzoną z Ranka umieszczonego na Riboku.


Nie, to nie jest przekombinowane zdanie, które zrobiłem żeby poflexować. Mniej więcej tak wygląda co trzeci dialog. Immersja na najwyższym poziomie. No i tutaj dochodzimy do miejsce gdzie jest pies pogrzebany - anime tak bardzo skupia się na tym świecie, że zapomina, że ma opowiedzieć jeszcze jakąś historię! O ile pierwszy arc, w połączeniu z prezentacją był naprawdę fajny, dalej jest STRASZLIWY dramat. Historia jest #!$%@? od sasa do lasa niczym śmieci po pokoju japońskiego hikikomori. Drugi arc porzuca całkowicie naszych bohaterów i opowiada historię pewnego ciemnowłosego chłopca, która ma absolutnie zerowe znaczenie dla czegokolwiek. Jest to wprost wartość ujemna, bezczelne wyrżnięcie tych kilku odcinków ze środka byłoby ogromnym plusem. Oglądanie 7 czy tam 8 epizodów, żeby się dowiedzieć o czymś co można by wytłumaczyć w maksymalnie 5 minut to katastrofa dla tej serii. Trzeci arc niewiele lepszy. Generalnie wydarzenia gdzieś pomiędzy odcinkiem 9 i 29 można by zmieścić bez problemu w maksymalnie sześciu. Przy 31 odcinku, będącym kolejnym wykładem o świecie poddałem się i dropłem. Poczułem się jakbym zakuwał do jakiegoś ważnego egzaminu o isekaiach, który mam zdać po 45 odcinku. Aha, zapomniałem powiedzieć - po drodze regularnie trafiają się recap epizody ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Generalnie zawód straszliwy, bo tytuł zachwalany. Miał być stary, ale jary. A jest zwyczajnie stary i czerstwy. Rekomendowana przez wielu intryga to porażka. Zamiast jakiegoś śledztwa, szpiegowania, prób przejrzenia knucia wroga, mamy postacie, które niemal wyskakują zza filaru krzycząc "HAHA! To byłem ja!". Nasi bohaterowie do niczego nie dochodzą, siedzą na dupach i czekają, aż przyjdzie czas na ujawnienie następnego wydarzenia fabularnego.

Tytuł absolutnie nie warty zaangażowania takiej ilości czasu by obejrzeć tyle odcinków. Można co najwyżej zobaczyć pierwszy arc, jest niezły. Dalej nie ma już nic ciekawego.
kinasato - #anime #animedyskusja 

https://myanimelist.net/anime/153/Juuni_Kokuki
...

źródło: comment_1637358663G3C6tQO8Yu59gcmHMnYRyh.jpg

Pobierz
  • 11
  • Odpowiedz
Można co najwyżej zobaczyć pierwszy arc, jest niezły. Dalej nie ma już nic ciekawego.


@kinasato:

Ostatni motyw (arc?) jest najciekawszy, a ostatni odcinek chyba najlepszy.
Jakbym miał to jeszcze raz obejrzeć to tylko te ostatnie odcinki.
  • Odpowiedz
@kinasato: Za pierwszym razem odbiłem się od serii, za drugim obejrzałem. Zdecydowanie nie hit, ale chciałbym, aby tak wyglądały wszystkie isekaie, bo anime miażdży śmieciowe SAO. Duży plus za budowę świata.
  • Odpowiedz