Puszczony wolno amstaf zagryzł sarenkę. Właściciel psa tylko się przyglądał

Spuszczony ze smyczy amstaf pogryzł małą sarnę. Dopiero po interwencji wzburzonych przechodniów właściciel przywołał do siebie psa i odszedł, zostawiając dogorywające zwierzę. Właściciel co najwyżej dostanie 250zł grzywny lub nagana. Czy to nie powinno podchodzić pod okrutne zabicie zwierzęcia?
z- 94
- #
- #
- #
- #
- #
- #
- #
- #
