Zaczęłam czytać Marsjanina Andego Veira (bo ponoć książka lepsza) i zwątpiłam po kilkudziesięciu stronach. Po pierwsze za dużo wyliczeń, co, ile, z czego. To nudzi. Koszmarnie.
Bohater książki ma za mało jedzenia na 4 lata oczekiwania na następną misję, jest botanikiem, więc wpada na pomysł hodowania roślin, cytat:

Prze­szu­ka­łem za­pa­sy je­dze­nia i zna­la­złem róż­ne rze­czy, któ­re mogę za­sa­dzić. Na przy­kład gro­szek. A tak­że spo­ro fa­so­li. Jest też kil­ka ziem­nia­ków.

Dlaczego zatem
Po pierwsze za dużo wyliczeń, co, ile, z czego.


@Xanthia: Ty tak na serio? Przecież te obliczenia są bardzo uproszczone. Zresztą jak sobie to wyobrażasz, jest sobie człowieczek na księżycu (już pominę fakt, że naukowiec i to nie byle jaki, bo w kosmos byle kto nie lata) i co? Robi surviwal żeby przerzyć? Żyje z dnia na dzień? Jak sobie wyobrażasz to bez wytłumaczenia czytelnikowi - jak? gdzie? po co?

To