Osobom, które po raz pierwszy czytają mój wpis spod tego tagu sugeruję, aby zaczęły od poprzednich wpisów.Piszę chronologicznie i kolejne historie powiązane są ciągiem przyczynowo-skutkowym.Ten wpis będzie nieco inny niż pozostałe.Będzie bardziej o mnie i mojej historii.

Tego dnia z samego rana, zaraz po rozpoczęciu pracy do swojego gabinetu wezwał mnie szef.Oświadczył, że wybiera się na zwolnienie lekarskie i na ten czas chciałby wyznaczyć mnie na swojego zastępce.Zapytał mnie co o tym sądzę.Zgodziłem
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Opiszę szerzej jutro w jaki sposób się rozpoznaliśmy i jak wyglądała moja i jego reakcja oraz nasze dalsze relacje.Przepraszam ale dzisiaj nie znajdę już więcej czasu na pisanie.
  • Odpowiedz
@Saragath: Pisz koniecznie. Po pierwsze, dla wielu osób są to nieznane sprawy. Po drugie, lepiej uczyć się na błędach innych (mam na myśli dłużników, o których piszesz) niż swoich...
  • Odpowiedz
@Saragath: Tak sie zastanawialem czy asesorzy miewaja ludzkie odruchy. Chlopie ocaliles temu czlowiekowi zycie, w metaforycznyn tego wyrazenia znaczeniu. Podziwiam honor tego czlowieka. Nie poddal sie.

Szacunek dla Ciebie za to, ze nie byles bezduszny.
  • Odpowiedz
Pod wskazanym adresem zastałem denata, który mieszkał sam.

a potem piszesz:

Zacząłem od pytania co doprowadziło go do tego, jakie zdarzenia zaistniały doprowadzając go do takiej sytuacji.Nie chodziło o to, żeby jakoś specjalnie mnie to interesowało czy żebym szukał współczucia.Była to jedna z technik rozmów z dłużnikami jakie sobie opracowałem i miały one na celu wyłącznie wyegzekwowanie pieniędzy.

@Saragath: W jaki sposób rozmawiałeś z trupem??
  • Odpowiedz