Czytam sobie wypowiedzi Giry i faktycznie zapowiadał on, że nowy album będzie podsumowaniem wszystkiego, co Swans zrobiło przez 30 lat muzycznej działalności. Jest pięknie, od surowych post-punków, przez folkowe wstawki, ambientowe otoczki, jarboe'owe wariacje, industrialne łupanie, do delikatnego, niemal balladzianego klimatu. #szafagra #muzyczneopinie #winyl
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@WinyI: Neil jest jednak w tym "wybitny" moim zdaniem (co nie zmienia faktu, że i tak go lubię). Ale co fakt to fakt - jednak w ich wykonaniu te fałsze nie wychodzą na złe zespołowi. W talent-show daleko by nie zaszli, ale tak to wiadomo :-)

Spokospoko, niestety jeszcze trochę będzie się to do mnie ciągnąć, także nie wiem czy przed końcem pracy zdarzę porządnie przesłuchać, a potem to różnie
  • Odpowiedz
@pacho: Kwestia gustu, Swans to taka sama (o ile nie większa) legenda jak Joy Division. No i bez wątpienia mieli (a w sumie to mają) dużo większy wpływ na rozwój post-punka. Imo Gira dał tutaj radę, zrobił to po prostu po swojemu, a nie jak Curtis : ).

Choć JD oczywiście też bardzo lubię i szanuję.
  • Odpowiedz
@gaska: Zalatują pink freudami (btw - nowa płyta Mazolewskiego i spółki: mjut na uszy), a ich największym plusem jest fakt, że udostępniają swoje krążki za free w sieci ; ).
  • Odpowiedz
@Deep: Nie będę rozbijał na dwa, pobadaj solowe projekty członków tego składu. Robia wszystko. Od jazzowych bitów przez tradycyjną, starą szkołę, po ciekawe instrumentale.
  • Odpowiedz
@gaska: Melvins uwielbiam, kolaborka z Lustmordem to jedna z moich ulubionych płyt ; ).

@Deep: Nosz kurde, tych dwóch panów gejów - zasłuchiwałem się w tych popieprzonych, powstałych po narkotycznych tripach, dźwiękach swego czasu strasznie, strasznie długo. Miałem fazę na takie wykrzywione klimaty, od Coil przez Current po Death In June (tu już neofolki i darkfolki wchodzą).
  • Odpowiedz