Siedziałem spokojnie na komputerze, przeglądając mirkobloga. Nie działo się nic nadzwyczajnego dopóki ktoś nie zapukał do drzwi. Słychać to było jakby kogoś kukle swędziały. Podbiegłem do drzwi, spojrzałem przez dziurkę i zamroziło mnie. Choć nie mogłem w to uwierzyć, stał tam Zbigniew Stonoga - we własnej osobie. Z radością otworzyłem drzwi. Zbigniew uśmiechnął się, wyjął telefon, wykręcił jakiś numer i przyłożył swoją Nokie Lumie do ucha.

HALO HALO TU POLICJA CZO SIĘ