Wiecie, co mnie denerwuje? Siadam sobie z rodziną do obiadku, takiego, do którego pasuje chleb (np. jakiś bigos czy coś). No i mamełkę przynosi na stół talerz z chlebem. No i jem sobie radośnie, sięgam po chlebek, świeżo z piekarni, specjalnie do obiadu kupiony. Kończę kromkę, sięgam po drugą, a tam... czerstwe pieczywo sprzed tygodnia ( ͡° ʖ̯ ͡°). Jak zostanie chleb, to mamełkę go ukrywa między kromkami
  • 19
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach