Niedobrzelec/Belzebub w pierwszym kontakcie pokazał się od takiej średnio miłej strony. Wzięliśmy go za okropnie osłabionego dzikusa. W lecznicy znalazł się jako wychłodzona, skrajnie odwodniona, powypadkowa kupka nieszczęścia. Z uwagi na dziwne problemy neurologiczne przez chwilę podejrzewaliśmy nawet wściekliznę. Na szczęście okazało się że niesłusznie. Konsultacje neurologiczne wykluczyły poważniejsze problemy.
Plan na dziś był prosty - odkopać się z zaległych interwencji. W drodze na drugą przy DK 12 czekała na nas ona - Apolonia.
W teorii jeśli znajdziecie powypadkowe zwierzę, są na to rozwiązania systemowe - każda gmina ma podpisaną umowę z gabinetem weterynaryjnym na obsługę takich przypadków 24/7. Informacje o tym jaki gabinet możecie znaleźć w BIPie - szukajcie aktualnego programu opieki nad bezdomnymi zwierzętami i zapobiegania bezdomności w danej gminie.