@Goofas: Samuel Pereira, potwór z licznej rodziny dobrozmianowców, wedle okolicy zwany takoż dziennikarzem, obłudnikiem, propagandowcem, krętaczem a. manipulatorem. Jedno o niem da się powiedzieć - wredny jest niemożebnie. Taki czarci z niego pomiot i plugawiec, taki chwost suczy, że ani o wyglądzie jego ani obyczajach pisać nie będziemy, albowiem zaprawdę powiadam wam: słów szkoda tracić na k------o syna.
  • Odpowiedz
Marzy mi się, żeby kiedyś, w jakieś encyklopedii czy w słowniku, obok hasła "oblężona twierdza" znalazł się ten link:

Od kilku dni obserwujemy paradoksalną sytuację. Niemiecki rząd zaproponował niemieckiego kandydata, a niemieccy dziennikarze robią wszystko, by niemiecką kandydaturę storpedować. "Żaden kraj pana nie popiera", "po co to Panu?" - pytają niemieccy dziennikarze kandydata niemieckiego rządu. Koledzy dziennikarze z innych krajów pukają się w głowę: Dlaczego największym wrogiem niemieckiego kandydata na przewodniczącego Rady Europejskiej są niemieccy dziennikarze? Dlaczego niemieccy dziennikarze obrażają kandydata niemieckiego rządu i umniejszają jego dorobek?

Nie, nie musicie przecierać oczy ze zdumienia. To sytuacja zmyślona, bo jak doskonale wiemy niemieckim dziennikarzom nigdy nie przyszłoby do głowy działać przeciwko niemieckim interesom. W Polsce mamy jednak do czynienia właśnie z takim działaniem. Polski rząd, reprezentujący nasz kraj wystawia polskiego kandydata, którego w Brukseli najostrzej atakują... polscy dziennikarze. Nawet nie Niemcy, którzy ustami rzecznika niemieckiego rządu przypominają, że kanclerz Angela Merkel "bardzo wysoko ocenia działalność Donalda Tuska", ale ze zrozumieniem podeszły do decyzji Polski. - Rząd federalny przyjął do wiadomości fakt zgłoszenia polskiego kandydata. Nie mogę uprzedzać wyników obrad szefów państw i rządów. Dyskusja trwa - stwierdził Steffen Seibert.

To sprytne zagranie Niemców, którzy wiedzą, że pójście na starcie z Polską może być nieskuteczne. Duża część Europejczyków nie akceptuje niemieckiej hegemonii w UE, dlatego im mniej jest ona widoczna, tym dla Niemców lepiej. Całkowicie odmienną strategię przyjął ustępujący prezydent Francji, Francois Hollande, który wg kuluarowych doniesień sam może zostać wybrany na szefa RE. Hollande, który (co ważne) przyznał, że "z Angelą Merkel konsultuje się regularnie na każdy temat" poszedł na ostrą konfrontację nie tylko z Polską, ale z grupą krajów, których wizja UE, to wizja wspólnoty niezależnych, suwerennych państw. Poszedł na wojnę z wizją UE, w której więcej do powiedzenia mają narodowe parlamenty, kosztem brukselskich eurokratów i ogłosił: Czekają nas Stany Zjednoczone Europy. Z Polską albo bez niej.

Zacytujmy fragment wywiadu dla "Le Monde", "Süddeutsche Zeitung", "La Stampa", "The Guardian", "La Vanguardia" i "Wyborczej"
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Rok 2137

Muzeum Polski w Zjednoczonych Emiratach Pangei II

Galeria "Polskie Media w XXI wieku"

"K-------e Logiki"

Autor nieznany

Obraz ten przedstawia przykład podwójnych standardów występujących w mediach społecznościowych w XXI wieku. Owe podwójne standardy charakteryzują się skupianiem swojej uwagi na podobny problem w niejednoznaczny sposób. Autor tegoż obrazu postanowił uchwycić takowe zachowanie jako pewnego rodzaju kapsuła czasu dla potomnych, którzy by to mogli w jednoznaczny sposób ocenić bohatera tegoż obrazu.
Goofas - > Rok 2137

 Muzeum Polski w Zjednoczonych Emiratach Pangei II

 Galeria "...

źródło: comment_uqMD6GrpIbPkFrHoTgr4M1h0N2dreYWF.jpg

Pobierz
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@PabloFBK: życie @samueljrp musi być tak kuresko smutne - wstaje rano, zakłada swoje hipsterskie okularki, autobusem czy tam tramwajem jedzie do TVP, następnie czyta co politycy PiS z-----i i się za nich tłumaczy...

... i co jest najśmieszniejsze, on w to co pisze wierzy jak w Boga.
  • Odpowiedz
@Goofas: co do tej wiary.. taguj #pelikany

Na twitterze pojawiło się niedawno poręczne określenie, nawiązujące do peowskich lemingów – „pelikany”. Dlaczego pelikany? Bo łykają wszystko. Oczywiście, wszystko to, co rzuca im prezes albo ośrodki przez niego autoryzowane. Tupolew rozpadł się na wysokości stu metrów? Tak jest, to udowodnione. I uderzył w ziemię kołami, a nie grzbietem, co jest ostatecznym dowodem wybuchu na pokładzie? Tak jest, to również
  • Odpowiedz