Były to czasy, gdy pod Zamościem zaległy wojska szwedzkie; był akurat rok 1656, czas słynnego, opisanego przez Sienkiewicza „potopu szwedzkiego”. Przez mury zamojskiej twierdzy srogo spoglądali sobie szwedzki król Karol X Gustaw (za plecami mający 18 tysięcy konnych i piechoty, a także 40 armat). i dowódca twierdzy Jan „Sobiepan” Zamoyski, wnuk założyciela miasta. Jako, że Szwedzi przekonali się, że siłą nic tu nie wskóra (od ich armat padł raptem
Były to czasy, gdy pod Zamościem zaległy wojska szwedzkie; był akurat rok 1656, czas słynnego, opisanego przez Sienkiewicza „potopu szwedzkiego”. Przez mury zamojskiej twierdzy srogo spoglądali sobie szwedzki król Karol X Gustaw (za plecami mający 18 tysięcy konnych i piechoty, a także 40 armat). i dowódca twierdzy Jan „Sobiepan” Zamoyski, wnuk założyciela miasta. Jako, że Szwedzi przekonali się, że siłą nic tu nie wskóra (od ich armat padł raptem