Od jakiegoś czasu rozmyślam na pewien społeczny temat. Sprowokowała mnie do tego głównie relacja z wydarzeń, które spotkały mojego przyjaciela którego znam od podstawówki. I jest to temat który zasadniczo ciągnie się za mną od kiedy pamiętam, choć dopiero od tej akcji zacząłem na to zwracać większa uwagę i faktycznie o tym myśleć...
Ale od początku. O co chodzi? Mianowicie - mój ziomo zdając relację z wakacji na których ostatnio był przykuł moją
@Ytarka: Teza o braku zaufania wydaje się chyba być najbardziej trafna. Choć trochę niezbyt to do mnie na pierwszy rzut oka i ucha pasuje, bo raczej jestem łagodnym człowiekiem i niezbyt zdolnym do czynienia krzywdy innym, a nawet jakbym chciał to jestem na ten moment za mały i za chudy (choć też nie anorektycznie chudym, albo jak n------n, żeby nie było) aby komukolwiek realnie zagrozić (No chyba, że ten temat
@Bonnie_Springs: Nie sądzę żeby tu leżał problem. Ja po prostu lubię nad sobą pracować. Lubię się doskonalić, lubię się edukować, czytać, poszerzać horyzonty i poznawać różne perspektywy. Chociażby dlatego na początku zeszłego roku zacząłem biegać, doskonalenie siebie, zdrowia i mojej sylwetki sprawia mi przyjemność i to lubię. I to, że skupiam się na swoich niepowodzeniach i brakach to raczej naturalna konsekwencja powyższego, a nie problemy natury lękowej czy nerwicowej. Po
Ale od początku. O co chodzi? Mianowicie - mój ziomo zdając relację z wakacji na których ostatnio był przykuł moją