Byłem dziś w centrum handlowym, połazić po sklepach, pooglądać - nic nie kupię, wiadomo, cebulonów brak. Wkurzyło mnie podejście sprzedawców trochę, bo po pierwsze - podchodzą do mnie i zaczynają ze mną rozmowę (czego sobie nie życzę - będę miał sprawę to podejdę) a jak już zaczynają gadać to teksty w stylu " w czym mogę doradzić" albo "jak mogę Panu podpowiedzieć". Serio nie da się już powiedziec "w czym mogę pomóc"?