Ostatnie parę godzin pracy nad magisterką, aby móc oddać wreszcie niepełne 2 rozdziały jutro rano promotor do rąk własnych, które - jeśli uzna, że niepełne 2 rozdziały wystarczą objętościowo i merytorycznie - dadzą mi możliwość obrony w grudniu i pracę nad kolejnym rozdziałem do może jakiegoś listopada, na co liczę. W przeciwnym razie powtórka roku, czyli rezygnuję na zawsze ze studiów, bo nie chce mi się. I tak dała mi promotor parę
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@noorey: Widzę, mamy bardzo podobne spojrzenie na ten temat. Ale tak jest, z perspektywy czasu, bez tego przymusu \bo termin goni/, jakoś wydaje się to bardziej osiągalne. :) A i tak niewiele zmienia w życiu, jeśli do drogi, którą się chce obrać, prowadzi potwierdzenie umiejętności, a nie świstek z mgr na czole.

No dopsz, przekonałaś mnie, zobaczę, co dam radę wykrzesać. Jak tylko skończę edytować stukturę aneksu.
Życzę weny na
  • Odpowiedz
Jest taka muzyka, która zawsze będzie coś znaczyła. W jednym z poprzednich postów była to muzyka związana z pracą i radzeniem sobie z walką o lepsze samopoczucie. Dziś jest to muzyka, które pozwala wprowadzić się w stan, który przez wiele lat uznawany był za chorobę, a wręcz opętanie przez diabła - nostalgię.

Jest taki utwór, którego jak słucham, a słucham już od może dwóch lat, to włącza mi się nostalgia za sobą
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dziwne uczucie. Leżę sobie w pracy, jestem tu sam, jak to wieczorna zmiana, oparty głową o oparcie kanapy, i wpatruję się w światła, których nigdy tu nie zapalałem. Kątem oka dostrzegam, jak tu i ówdzie miga mi jarzeniówka, tak jak zawsze, odkąd pamiętam, migała. W tle leci muzyka, którą poznałem i której słuchałem na YouTube w tym właśnie biurze przeszło 10 miesięcy temu, gdy psychicznie tu nie wyrabiałem, marząc jedynie o sile,
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mlody_dzik czekam na kontynuację :)
To niesamowite jak niektóre miejsca potrafią się dla nas zmienić na przestrzeni czasu. Na początku obce, potem stają się bliskie, co tylko utrudnia na końcu ich opuszczenie.

Może kiedyś będziemy odczuwać szczęście.
  • Odpowiedz
  • 0
@Limonkova Miejmy nadzieję. Najgorsze są te właśnie małe i duże przywiązania, które biorą się z przyzwyczajenia. Nic w życiu nie znaczą, są tylko jedną z wielu podrzędnych możliwości, scenariusz na stół rzucony, nie czytany, wzięty ot tak, a trzymamy się ich, jakby były centrum tego wszystkiego, bo się zdarzyły i ich nie zmieniliśmy...
  • Odpowiedz