Wychodzę na balkon akademika a tam kotełe sobie siedzi i miauczy tak smutno... sobie pomyślałem, że spełnię dobry uczynek i go nakarmię bo tak patrzył na mnie przez chwile jakby prosił. No a że słoików i tak za dużo z domu wziąłem to kotlecika mu mielonego rozmroziłem i wychodzę z nim na balkon (z tym kotletem) i patrze a tam kota ani widu ani słychu....

i bądź tu dobry...

#kotytochuje
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach