Dzisiaj pustka w głowie. O niczym mi się nie chce myśleć. Od śmierci taty cały czas byliśmy z mamą. Wczoraj wieczorem wróciliśmy do siebie. Praca nie czeka, życie nie czeka. Nawet nie zadzwoniłem do mamy, tylko rano smsa wysłałem.
Nie wiem, o czym bym miał z nią rozmawiać. Zapytać jak się czuje? Co tam ciekawego słychać? Jak jej minął dzień? Czy obojętność to jakiś kolejny etap żałoby? Czy może to po prostu
Nie wiem, o czym bym miał z nią rozmawiać. Zapytać jak się czuje? Co tam ciekawego słychać? Jak jej minął dzień? Czy obojętność to jakiś kolejny etap żałoby? Czy może to po prostu





U mamy trzeba przyciąć tuje. Trochę tego jest, z 50m. Spokojnie cały dzień zejdzie. Żeby nie tracić soboty, codziennie wieczorem trochę przycinałem.
Wczoraj siostra przysłała rano syna, żeby pomógł. I super, chłopak 16 lat, chętny do pomocy. Popracował pół godziny i skończył. Dlaczego?
Babcia mu zabroniła więcej ponieważ jest ciepło i się mocno pocił...