Czasami myślę sobie kto był w lepszej sytuacji - przegryw 20 lat temu czy dzisiejszy przegryw.
Z jednej strony dzisiaj jest rekordowa hipergamia, najbardziej wymagające kobiety w historii, antymęska propaganda w mediach, social media lansujące luksusowy styl życia i kobiety oczekujące księcia z bajki.
Z drugiej nastomiast taki przegryw żyjący 20 lat temu kompletnie nie widział co się z nim dzieje, wszyscy obok się integrowali, imprezowali, "koledzy" się żenili a ty miałeś te 25, potem 30, potem 35 lat i nie widziałeś co z tobą jest nie tak. Dodatkowo takim osobom wmawiano, że "muszą popracować nad charakterem" albo "że na każdego ktoś czeka" i taki piwniczak żył nadzieją, że któregoś dnia jego życie się magicznie zmieni. Incele zamiast na looksmaxingu skupiali się na ksiązkach o samorozwoju...
Dodatkowo
Z jednej strony dzisiaj jest rekordowa hipergamia, najbardziej wymagające kobiety w historii, antymęska propaganda w mediach, social media lansujące luksusowy styl życia i kobiety oczekujące księcia z bajki.
Z drugiej nastomiast taki przegryw żyjący 20 lat temu kompletnie nie widział co się z nim dzieje, wszyscy obok się integrowali, imprezowali, "koledzy" się żenili a ty miałeś te 25, potem 30, potem 35 lat i nie widziałeś co z tobą jest nie tak. Dodatkowo takim osobom wmawiano, że "muszą popracować nad charakterem" albo "że na każdego ktoś czeka" i taki piwniczak żył nadzieją, że któregoś dnia jego życie się magicznie zmieni. Incele zamiast na looksmaxingu skupiali się na ksiązkach o samorozwoju...
Dodatkowo



























#przegryw