@Lake_Titikaka: Moja babcia czyta składy, daty ważności i dba o to, żeby było zdrowe. Babcia się wychowała na wsi, a pieniędzy jej nie brak, żeby sobie pozwolić na dobre jedzenie. Na dodatek kota nie ma i w życiu by nie pozwoliła zwierzęciu siedzieć na blacie kuchennym. Btw odgrzewanie jedzenia nie jest niczym strasznym, chociaż nie słyszałam, żeby ktoś to robił przez 5 dni. Także wrzucanie wszystkich do jednego worka jest
@eligiusz_niewiadomski: Nie powiedziałabym, że źle. Chyba chodziło bardziej o moje wyrażanie werbalnej opinii na różne tematy w sposób który im nie odpowiadał. Szczerze mówiąc to do końca nie wiem. Oni mi to wszystko naraz tak powiedzieli i ja do tej pory nie potrafię zrozumieć ogólnego problemu. Może bywałam trochę wredna, ale nie tak bezpośrednio do nich. Nie wiem, patrząc z perspektywy czasu, to nie byli chyba najbardziej wartościowymi znajomymi albo
@Kwiatsloneczny miewam cięty język, bo często mówię zanim pomyślę. Nasila się to kiedy mam ogólnie problemy i jestem powiedzmy niestabilna emocjonalnie. Tak wtedy było, tak się zdarzało już wcześniej. W liceum moje przyjaciółki przy takiej sytuacji szybko mi to wypomniały, kazały się uspokoić, a potem o wszystkim zapomniały.
@mojemirabelki: Ja się dałam poznać na początku i miałam znajomych, było fajnie. Tylko po tym zajściu moja sytuacja zmieniła się diametralnie i zostałam sama jak palec wokół ludzi, którzy już mają swoich znajomych i średnio ich interesują inni ludzie.
@Kwiatsloneczny: Cóż, o nich staram się zapomnieć, ale póki co jedną formę tego jaką znalazłam są rozrywki typu filmy, seriale, książki - ogólnie światy fikcyjne. I raczej to mnie męczy, dlatego na początku nie rozpisywałam się szczególnie na ich temat. Bez wątpienia sobą jestem, bo kim innym? Tylko zrobiłam się trochę mniej śmiała niż kiedyś.
@Kwiatsloneczny: Ja bym określiła siebie jako zwierzę społeczne, nawet stadne. Bardzo lubię ludzi, nic mi tak nie sprawia radości jak rozmowy, dyskusje, poznawanie różnych światopoglądów i wspólne spędzanie czasu. Dlatego ciężko mi obecny stan przyjąć.
@eligiusz_niewiadomski: Teoretycznie coś tak przelotem, ale po tym co od nich usłyszałam to rozmowa z nimi jest dla mnie co najmniej niezręczna. Dali mi do zrozumienia, że nie chcą się ze mną zadawać, chyba, że się zmienię. Jako że nie bardzo sobie radziłam z życiem w tamtym czasie, to takie ultimatum było dla mnie ciosem w brzuch, po którym się nie podniosłam. I im dłużej z nimi nie rozmawiałam, tym
@eligiusz_niewiadomski dodam jeszcze, że oni nie specjalnie przejęli się tym, że miałam doła psychicznego i moje reakcje wynikały właśnie z tego. Po prostu postawili ultimatum i mimo moich prób tłumaczenia, dlaczego tak się działo mieli to gdzieś zasadniczo.