@TypowyDaltonista: Też trochę tak mam. Wystarczy, że jestem na tyle w głąb, że drzewa przesłaniają to co na zewnątrz. Chociaż ten las to ma akurat ~1km szerokości.
@barber-barberski: Właśnie jeszcze jak coś słychać to dobrze. Parę razy mnie zaskoczył łoś wychylający się zza drzewa. Może i to wielkie, ale jak się nie rusza to ciężko wypatrzyć.
Ten wpis dedykuję wszystkim tym, których poznaliśmy w wirtualnych światach, a którzy zniknęli bez pożegnania.
Od wielu lat nie gram już w żadne gry online. Kiedy jednak wracam wspomnieniami do czasów, gdy wielogodzinne sesje przed komputerem były czymś zupełnie normalnym, jedno wspomnienie szczególnie się wyróżnia, czyli World of Warcraft. Nie była to jednak gra, którą zapamiętałem dzięki grafice czy mechanice. Najbardziej wyjątkowe były relacje z ludźmi, które w niej tworzyłem. Oczywiście często grałem ze znajomymi
Koło 2007 w liceum zacząłem grać w WoWa na małym prywatnym polskim serwerze. Wtedy byłem dużo bardziej nieśmiały (nadal jestem, ale mniej), ale w wirtualnym świecie łatwiej się rozmawiało. Ludzi było mniej, ale miało to swój klimat, widząc kogoś wiedziałeś mniej więcej jak gra, czy to jego główna postać czy alt. O większości mogłeś coś wiedzieć. Z gildią spędzałem często po 8h dziennie w grze, do tej pory pamiętam większość nicków. Jednej
źródło: q26yziaf99v6dugs
Pobierz