Mirki wybaczcie zielone konto, śledzę wypok od lat, ale pierwszy raz sam muszę coś napisać. Mamy problem z sąsiadami w kamienicy.
Dziewczyna wykonując adaptację poddasza w 2012 roku nie uzyskała zgody od sąsiadów, aby przyłączyć się do istniejącej instalacji elektrycznej. Każdy z sąsiadów życzył sobie za to po kilka tysięcy, dlatego złożyła pismo do ENEA, aby wykonać pion instalacji samodzielnie. Od parteru, aż do siebie, na samą górę.
Standardowa hipokryzja "level sąsiad". Do dzisiaj pamiętam początek budowy mojego domu. Przekwalifikowana działka rolna stanowiąca współwłasność kilku sąsiadów w tym i moją. Potrzeba wykonania utwardzonej drogi do działek i telefony do wszystkich z propozycją wykonania prac wspólnym sumptem. Oczywiście nikt nie planował budowy w najbliższej przyszłości. Do czasu aż utwardzenie wykonałem na swój koszt. Nagle wszyscy przypomnieli sobie o temacie i budowy pozostałych domów w okolicy ruszyły "z kopyta".
Niby 30 lat wolnej Polski a wciąż nie zbliżyliśmy się do poziomu Saaba z lat 50 i 60siątych. Gdyby dysponować choćby połową ich możliwości. Polacy mają kupować wszystko za zagranicą a nie mogą wspierać własnych rozwiązać konstrukcyjnych. W świetle tego co się dzieje na Ukrainie zastanawiam się czy nie byłoby warto mieć eskadrę takich cudeniek. Które wraz z rozwojem sztucznej inteligencji mogłyby stanowić flotę bezzałogowców rażących przeciwnika na zapleczu frontu. Niszcząc fabryki
@mpnp: Kobiety tylko kreują się na słabe. W rzeczywistości to bardzo przebiegłe istoty. Wykorzysta absolutnie wszystko. Ja swojej tuż przed rozstaniem (co było nieuniknione) groziłem. Także oficjalnie numerów mi nie robiła. Kobiety mają szacunek tylko do siły. A mówię to z pozycji ponad 40 letniego człowieka. Okażesz słabość i po tobie
Polki moim zdaniem nie mogą zwyczajnie poczuć się zbyt pewnie. Muszą być trochę od nas ( mężczyzn ) zależne. W przeciwnym razie zaczyna im odbijać. Co najgorsze i bez tej zależności im odbija... bo koleżanka ma to a jej mąż dał jej tamto. I zabawa się zaczyna :). Kobiety na północy ( Norwegia / Szwecja ) mają o wiele więcej godności przy rozstaniach. ( Być może z uwagi na bardziej egalitarne społeczeństwo.
@mikeku: W Norwegii jedną z zasad w związku jest nie formalizować go. W myśl teorii mówiącej iż po ewentualnej formalizacji ludzie mniej się starają. W Polsce to kobieta dąży do jak najszybszego zamążpójścia i podpisania przez przyszłego męża cyrografu. Niby wciąż Europa a jednak inne światy. Dodatkowo tylko dodam iż po ewentualnym rozstaniu Państwo ingeruje tylko w kwestii dzieci. Aby sformalizować podział obowiązków. Wszelkie rozwody są z definicji rozstrzygane polubownie.
Cześć. Rozmawialiśmy wcześniej ? :) A odpowiadając na Twoje pytanie to lepiej nie pytaj. Wciąż jestem kłębkiem nerwów z uwagi na kłody rzucane przez moją przyszłą eks-żonę.
Ps. Z własnego doświadczenia wiem, że temat jest ciężki psychicznie dla faceta związanego z dziećmi. Mi trochę psycha klęknęła. Nie wiem czy Tobie też. Dlatego mam radę abyś w razie potrzeby pogadał z jakimś specjalistą a jak nie wierzysz w te bujdy to chociaż znajdź osobę, która przeszła to samo.
Dramat to jest podział majątku. Niby w polskim prawie jest zasada iż w przypadku nierównomiernego przyczynienia się do powstania majątku wspólnego obowiązuje nierówny podział. Ale to jest tylko pic na wodę. Żaden sąd Ci tego nie uzna.
A ja naiwniak zapieprzałem ponad siły i spłaciłem jej kredyt na mieszkanie, które potem miało być przepisane w połowie na mnie. Po spłacie dowiedziałem się, że ustaliła z mamusią iż będzie to cytat "jej zabezpieczenie". :/ Tak więc trochę Ci zazdroszczę :D
Mnie wewnętrznie w-----a na maksa, że idiotka wykorzystuje moje dzieci w walce rozwodowej :/. Za dużo we mnie wciąż buntu aby się z tym pogodzić i przejść nad tym do codzienności. Ps. Współczuje braku córki.
Dziewczyna wykonując adaptację poddasza w 2012 roku nie uzyskała zgody od sąsiadów, aby przyłączyć się do istniejącej instalacji elektrycznej. Każdy z sąsiadów życzył sobie za to po kilka tysięcy, dlatego złożyła pismo do ENEA, aby wykonać pion instalacji samodzielnie. Od parteru, aż do siebie, na samą górę.
Dostała zgodę i tak też zrobiła.