Wczoraj, gdy jechałem pociągiem z pracy, miała miejsce pewna sytuacja. Otóż pewien #rozowypasek bez oporów i od dłuższego czasu głośno rozmawiał przez telefon na temat m.in. swojego prywatnego życia. Pociąg wypchany ludźmi, każdemu to zaczęło przeszkadzać. Kobieta siedząca obok delikwentki zwróciła jej uwagę, że może by trochę ciszej rozmawiała, a ta uniosła się i odpowiedziała "nie, nie będę ciszej rozmawiała, jak pani to przeszkadza to może pani wstać!". Kobieta odpowiedziała,
@izsaj: Pewnie. Sam chodziłem do podstawówki, gdzie były jeszcze klasy siódme i ósme, czyli starszaków. I też była patologia... z tym, że w środowisku szkoły podstawowej ona się w niemałym stopniu rozmywała. Ci sami nauczyciele od lat, którzy znali tych nastolatków od małego gówniaka, i która to patolka miała już wdrukowane, że to jest ktoś "większy", przez te wszystkie lata też trójkat rodzice-dzieci/patola-nauczyciele był dosyć kameralny. Każdy każdego znał od
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/polski-samolot-ladowal-awaryjnie-w-etiopii-wczesniej-zapalil-sie-na-lotnisku/565snfn.amp