I znów to uczucie przygnębienia po powrocie po świętach jak po każdym dłuższym niż 3 dni powrocie z "żywszego" miejsca od tej wynajmowanej klitki w mieście w którym nie mam absolutnie żadnych głębszych relacji z kimkolwiek. Rodzinka i sąsiedzi to też sami prześmiewcy i cynicy ale już się przyzwyczaiłem, zawsze można pogadać o psie, starych czasach, tym co się dzieje na wsi i w parafii a tu: praca i zakupy - koniec
grzesiek0401

