Albo pozostaje włóczyć się bez celu, co robię, albo - porozmawiać z Kimś. Ale nie ma z kim! Trzeba łykać to wszystko samemu, przetrawiać samemu. A czasem tak chciałbym do kogoś mówić naprawdę – jak małe dziecko. A przecież, kiedy mam mówić, zmieniam wszystko w żart, i nic nie mówię. Słów mi brakuje - tylko ciągła niepewność, żeby się nie obnażyć zanadto, żeby nie zdradzić, co się myśli naprawdę. Duma jakaś idiotyczna,
#f1 Nie ogarniam już tego systemu kar. Dosłownie za najmniejszą pierdołę i jednocześnie za spowodowanie największego r---------u jest zawsze 5 sekund XD