@glass2: Dokładnie, np. pamiętam bodaj w Connemarze znak ograniczenia do 80, a zaraz za nim zakręt 180 stopni, gdzie można stracić życie przy 30 km/h (oczywiście przed nim uczciwie wymalowane na jezdni SLOW/ARAN). Prawda jest taka, że filozofia samodzielnej oceny bezpiecznej prędkości na drogach w Irlandii jest już w stosowana od dawna, stąd te znaki stały się zbędne.
@simperium: Ciekawe, że tak to odbieracie. Mnie ten film wkomponował w fotel - i spora w tym zasługa montażu właśnie. Sprawia wrażenie, że w Austrii takich widoków jest nieskończoność. Na pełnym ekranie, z słuchawkami na uszach, można odlecieć.
Tak tylko FYI, trzymam długopis podobnie jak facet na filmie (prawdopodobnie dlatego, że nauczyłem się pisać relatywnie wcześnie - na długo przed szkołą). Jest mi tak wygodnie, a moje pismo jest uważane za zgrabne. Będąc jeszcze w szkole wielokrotnie próbowałem nauczyć się pisać jak wszyscy (nikt mnie o to nie cisnął - sam fakt, że ludzie się dziwili widząc ten chwyt był wystarczającym powodem), ale było mi zwyczajnie niewygodnie, ręka bolała, a
@dixx: Mam sporo tagów i domen na czarnej liście, dzięki czemu mój Wypok, wierz lub nie, wcale się bardzo nie różni od tego z 2009. Kluczem jest właśnie tag #polska, który odsiewa 90% gówna. Coś tam pewnie tracę, ale jakoś mi z tego powodu smutno nie jest, zwłaszcza jak patrzę na owo porównanie. Tym nie mniej przykre, że tag, który powinien być pewną świętością, jest przeze mnie (i pewnie nie
Zawsze mnie zastanawia, czy to przypadkiem nie jest kwestia przyzwyczajania od pierwszych dni.
@LeftShift: Nie jest tak. Nasz maluch na początku bardzo protestował po zawiązaniu w chuście, ku naszemu rozczarowaniu zresztą (bo jeszcze przed jego urodzeniem nasłuchaliśmy się i naczytaliśmy dużo dobrego na ich temat). Odstawiliśmy chustę na jakiś czas, by któregoś razu (po kilku tygodniach) bez przekonania spróbować jeszcze raz. Okazało się, że tym razem młodemu się spodobało - mało