Historia mojego sąsiada. Pan Adam chce sprzedać mieszkanie. Wystawia je za 800 000 zł, bez pośredników. Mija miesiąc, drugi, trzeci… W końcu pojawia się oferta 680 000 zł, ale Pan Adam ją odrzuca. Po kilku kolejnych tygodniach decyduje się skorzystać z usług pośrednika. Agencja nieruchomości obiecuje, że „na pewno znajdzie kupca”. Mija następnych sześć miesięcy. Przyciśnięty sytuacją Pan Adam sprzedaje mieszkanie za 650 000 zł, a dodatkowo musi zapłacić prowizję agencji —
@pysznewpierdalator: ja mam dziką satysfakcję z takich postow i mam nadzieję, że każdy z nich jest prawdziwy. Uwielbiam jak betonowi fanatycy tracą pieniądze. To co tacy ludzie jak on zrobili z rynkiem to zbrodnia na młodym pokoleniu Polakow.
Mija miesiąc, drugi, trzeci… W końcu pojawia się oferta 680 000 zł, ale Pan Adam ją odrzuca. Po kilku kolejnych tygodniach decyduje się skorzystać z usług pośrednika. Agencja nieruchomości obiecuje, że „na pewno znajdzie kupca”. Mija następnych sześć miesięcy. Przyciśnięty sytuacją Pan Adam sprzedaje mieszkanie za 650 000 zł, a dodatkowo musi zapłacić prowizję agencji —