Kto mi streści to wojnę yt vs wykop? Z tego co widzę to piękna akcja, ale chciałbym się dowiedzieć jak to się zaczeło xD o co chodzi z tym rafonixem, isamu i resztą? #danielmagical
@as25_cule: zaczęło się od tego że YT Medusa "pozazdrościł" #danielmagical kamerki na nocne spanie, oraz kilka tys. widzów w nocy, kupił sobie kanarka i zostawił na noc żeby ludzie mogli go ogladac. Daniel się o tym dowiedział, i stwierdził ze zgapia od niego, o coś jeszcze poszło i Medusa zjawił sie u Daniela o 4 rano w czwartek z dwoma samochodami kumpli, prosił daniela o wyjście, Daniel się
Miałem przyjemność rozmawiać z nauczycielka z gimnazjum, akurat przyszła z dzieciakami do mojego miejsca pracy. Pech chciał że pracuję w muzeum rzeźby współczesnej i tak pośrednio pilnuje rzeźb, poprawiam jeśli się coś przesunęło, lub ktoś przesunął, za moich czasów jak przewodnik czy nauczyciel mówił "nie dotykamy rzeźb/eksponatów" to nie dotykaliśmy. Teraz, no cóż nie uwierzycie co ja miałem poźniej w pracy po ich wizycie. Pal licho jak to są rzeźby kilkutonowe odlane
@majsterV2: przeglądam caly czas, ale się nie udzielam dla mnie satysfakcja jak kogoś odnajdziecie i zidentyfikujecie ;) a to gówniak lat 13 tak trzymać.(✌゚∀゚)☞
@zdunek89: możecie mnie zminusować, pochodzę z rodziny rolniczej przy gospodarce działasz 24/7 od gospodarki nie weźmiesz urlopu na święta bo chcesz odpocząć, bo zwierzęta same się nie obrządzą, na upartego jak wstajesz o 6 rano to masz pracy czesto do godziny 20, na caly dzien w 2 osoby, przy gospodarce np.10 swin 2-3 krowy itd. ja nie posiadam pola nie place KRUSU, jednak koledzy wezcie sobie pod uwage dzisiejszych 55-60
@graf_zero: no widzisz tylko jest właśnie taki problem ze tym rolnikom nie chce nikt pomagać, a po drugie kiedyś ktoś zostawał na gospodarce teraz wiekszosc pokolenia ma w dupie, brak czasu, nie kazdy chce miec doczynienia z gospodarstwem rolnym, i taki dziadzius po 60 sam wszystkim się zajmuje kolejny raz powtarzam rzuci pole i sie przebranżowi w tym wieku? Oczywiście jak ktoś miał smykałkę i zaczął dzierżawić, ma teraz prosperującą
Kolega opowiadał, jak był na szkoleniu zrobił podobnie z tym ze rzucił zawleczkę, a granat upuścił pod nogi, wszyscy zakrywają twarze bo myślą że to koniec, oczywiście granat treningowy, oficer na niego popatrzył i mówi z całą powagą "Gratulacje żołnierzu, właśnie #!$%@?łeś cały pluton" tak jakoś mi się skojarzyło ( ͡º͜ʖ͡º)
Kilka dni temu wyszedłem sobie na spacer z żoną i dzieckiem. Dzieciaczek jeszcze malutki więc mieliśmy ze sobą wózek. Po drodze do parku trzeba przejść koło poczty, oczywiście jak zawsze cały chodnik był zastawiony przez Januszy parkowania - zamiast stanąć sobie 50m dalej i spokojnie pójść odebrać przesyłki to parkują na zakazie żeby tylko zaoszczędzić 30 sekund swojego nic nie wartego życia. Lawiruję ostrożnie wózkiem między kolejnymi źle zaparkowanymi autami na milmetry przeciskając się między karoseriami a ścianą poczty. Niestety jakiś ćwierćmózg tak zaparkował swojego Golfa, że nie było żadnej opcji żeby przejść dalej. Zawalidrogi nie dało się obejść ulicą bo ruch był jak w Sylwestra w monopolowym. Widzę, że we wnętrzu auta siedzi sobie jakaś Karynka, pukam w szybę i kulturalnie proszę żeby przestawiła troszkę pojazd to jakoś się przecisnę z wózkiem i pójdziemy sobie dalej. Odpowiedziała, że nie ma prawa jazdy, nie umie jeździć, ale zadzwoni do swojego Sebastianka to zaraz przyjdzie i przestawi wóz. Wykręciła numer, na początku mówiła po cichu, ale typ nie odpowiadał więc podniosła głos, on nadal nic nie odpowiadał (chyba jakieś problemy z połączeniem mieli) więc się rozłączyła. Trochę mnie to zirytowało, więc mówię że dzwonię po straż miejską. Na to ona w płacz, że wszystko tylko nie to, bo jej Sebek to bardzo ją kocha, ale jest nerwowy i jak dostanie mandat to (tu cytat): ,,spuści jej #!$%@?". Błaga, żeby nigdzie nie dzwonić, że w środku zostały kluczyki, żebym wsiadł i przeparkował te 40 cm to sobie spokojnie przejdę z dzieckiem. Nie miałem ochoty wsiadać do tego patowozu, ale zrobiło mi się strasznie żal tej dziewczyny, nie chciałem żeby konkubent ją pobił więc zgodziłem się przestawić troszkę tego grata. Już siadałem za kierownicą gdy z poczty wypadł on - rasowy konkubent: fryzura na zero, twarz naznaczona FAS, szeleszczące spodnie i podkoszulka żonobijka zachlapana musztardą. Znałem go, ciężko nie znać takiego indywiduum, zakała całej okolicy, kiedyś siedział w poprawczaku, teraz podobno handluje kradzionymi telefonami. W ułamku sekundy Karyna zaczęła krzyczeć ile sił w płucach. Troglodyta zaczął mnie szarpać, ściskać, trząść, próbowałem się wyrwać, ten bandyta na ozach mojej żony i dziecka przywalił mi w twarz. Upadłem na ziemię, zalałem się krwią a on odjechał.
Ja jestem z natury spokjnym człowiekiem. Nigdy nawet nie brałem udziału w bójce z prawdziwego zdarzenia. Gdy jednak ten człowiek złamał mi nos na oczach żony i dziecka coś we mnie pękło. Wiem gdzie on mieszka, byłem tam dziś wieczorem. Nie ma garażu, Golfa stawia przy płocie swojego zagraconego podwórka. Jutro jadę mu podpalić tego strucla.
#anonimowemirkowyznania Pojechałem parę dni temu z różowym na poczte. Poczta umiejscowiona daleko od mojego domu, a w jej pobliżu zero miejsca do zaparkowania. Wszyscy parkują więc na chodniku przed nią pod zakazem. Ja zrobiłem tak samo zostawiając różowego w aucie a samemu idąc po przesyłkę. Gdy stałem w kolejce luba zadzwoniła, odebrałem telefon ale ona nie odpowiadała, słychać tylko jakieś krzyki. Gdy wyleciałem jak porażony z tej poczty, zobaczyłem otwarte drzwi od mojego auta, jakiegoś obcego kolesia siedzącego na siedzeniu kierowcy, który wrzeszczał na mojego różowego. WKIURW over 9000. Złapałem go za szmaty, wytargałem z auta i sam zaczełem drzeć na niego japę. Koleś chyba próbując się oswobodzić zaczał się szarpać i panicznie machać rękami. Gdy jego łapa przeleciała mi przed nosem, zaregowałem i strzeliłem go w pysk. Facet upadł. Gdy się podnosił, a mi zaczeły puszczać nerwy, zobaczyłem że obok stała jego żona z przerażonym dzieckiem i wózkiem. Obróciłem się na pięcie, wsiadłem do auta i bez słowa odjechałem.
Różowy po wszystkim opowiedział, że kolesiowi chodziło o to, że zaparkowałem na chodniku i niby wózkiem nie mógł przejechać, co jest nie prawdą bo chodnik szeroki i zostawiłem jakieś 1,5m luzu dla pieszych. Nie daje mi ta sytuacja spokoju. Ja jestem z natury spokojnym człowiekiem. Nigdy nawet nie brałem udziału w bójce z prawdziwego zdarzenia. Gdy jednak zobaczyłem tego człowieka w moim aucie drącego się na miłość mojego życia coś we mnie pękło. Facet nie wygladał też na typowego sebixa, był ubrany raczej zwyczajnie.
#danielmagical