@Airon1337: nie przeczę, to ma sens. A ja być może nie jestem dość kompetentny by zażarcie walczyć o te wszystkie za i przeciw z wpisu, ale zwróć uwagę jak prymitywny jest start z użyciem rakiety nośnej (wielkie zbiorniki z paliwem, które wynoszą statek na eksplozji), a jak elegancko sobie z tym poradzili potem - cholera wie na czym te promy latały, ale zdecydowanie powinni tego używać więcej :)
Obejrzałem sobie właśnie Lucy - mam wrażenie jakby w tym filmie dwa osobne wątki zostały ze sobą splątane, ale zupełnie się ze sobą nie połączyły. To co nakręca dramatyzm w filmie - koreański boss, pościgi, spotkanie z francuskim gliną, z naukowcami, strzelaniny - to wszystko jest miałkie, wszyscyśmy to widzieli milion razy w milionie filmów. Do tego klasyczny motyw u Bessona - delikatna kobietka, która ostatecznie kopie wszystkim tyłki. To też znamy.
@UZ01: ok, będę tagować. ogólnie to ja po prostu jestem miłośnikiem sf i może widzę w tym filmie więcej niż w nim jest. po prostu wydaje mi się, że jest tam kilka scen, które aspirują do czegoś więcej, ale tak jak wspomniałem w pierwszym akapicie, nie jest to też jakieś szczególnie wybitne dzieło sztuki. ;]
@depryw: Też jestem wielkim fanem SciFi, co kilka dni pochłaniam co najmniej jeden.
Kiedy nie mam co oglądać, oglądam jakieś gorsze produkcje, więc gdy zabraknie mi filmów na pewno Lucy obejrzę ;)
Następnym razem film SciFi taguj #sciencefiction żebym nie przegapił ;)
lubię czytać książki, lubię przeglądać internet, lubię frytki.
nie lubię sieczki w mediach, nie lubię draństwa, złośliwości i złodziejstwa. przypomniało mi się, że lubię jeszcze kosmos. bo jest piękny, był przed nami i będzie po nas.