Z jednej strony jestem oczywiście za somsiadami, ale z drugiej jednak gdzieś z tyłu chciałbym żeby ten biedny Kane zdobył w końcu jakieś trofeum drużynowe.
Czy sytuacja życiowa w której komuś udaje się wyrwać na jedną noc każdą albo prawie każdą laskę ale żadna nie jest zainteresowana związkiem kwalifikuje się pod przegryw a ktoś taki może się nazwać incelem?