@StaXik: Człowieku, co z tego, że piszesz ciekawe rzeczy, skoro pod każdym wpisem jest to samo: po co wołasz ludzi plusujacych i obserwujących tag dwa razy? Poprzednio wołałeś ludzi z innego wpisu. Teraz tych, co ostatnio dali plusa. Będziesz się tak w koło bawił? Chcesz dotrzeć do większej ilości ludzi? Fajnie, ale w taki sposób osiągniesz efekt odwrotny. Unsub, plus zabieram. Nie wołaj mnie więcej. Ciao!
@brat_leminga: @brzydki_zly_szczery: spiął się jak plandeka na żuku xd Wg mnie fajne ciekawostki i lubię w poniedziałek w pracy przeczytać co się działo w skrócie. Nie podoba się to czego plusujesz jak wiesz że op woła co tydzień xd
Bieg z przeszkodami to według wikipedyjnej definicji rodzaj biegu przełajowego urozmaiconego naturalnymi i sztucznymi przeszkodami terenowymi wymagającymi szczególnego wysiłku i odporności do ich pokonania. Po raz pierwszy prawdopodobnie odbył się w 1987 roku w Anglii. Jak na ironię, pierwsze zawody z udziałem Kogutów także mają swoją premierę w blisko 55 milionowym państwie, konkretnie w Londynie.
Rzecz jasna nie mam na myśli zwierząt z rzędu grzebiących a ludzi reprezentujących stołeczny klub piłkarski -
11. seria gier Premier League za nami! Co ciekawego wydarzyło się na angielskich boiskach?
1. W przypadku Manchesteru City od dłuższego czasu można zastanawiać się nie nad tym, czy zwyciężą, a nad tym jak bardzo zniszczą swojego rywala, gdyż w lidze zdobywają średnio 3 bramki na mecz.
@StaXik: Mirku, masz swój tag. Kto chce to obserwuje. Wydaje mi się, że wołanie do następnych wpisów może część ludzi zniechęcić nagradzać Cię plusami za dobrą robotę tylko dlatego, że nie po to obserwują tag, żeby być wołanym jeszcze raz do tego samego co w powiadomieniach :)
Dla wielu jest to pytanie retoryczne. Ludzie, świadomie lub nie, pragną bowiem znaleźć się na szczycie. Choćby swoich możliwości, choćby na krótką chwilę. Wiadomo jednak, że po hossie nadchodzi bessa, z którą jakoś trzeba sobie poradzić, choć bywa to trudne.
Ambicje i oczekiwania, podobnie jak apetyt, rosną w miarę jedzenia, to jest w miarę osiąganych wyników. Burnley, klub pełniący funkcję marginalną w nowożytnej historii angielskiej piłki, spędzający w XXI wieku
Choć tytuł może sugerować, że tekst dotyczy opisu pastwiska, niewiele stwierdzeń leży dalej od prawdy. Znajdujemy się bowiem w miejscu, w którym króluje piłka nożna i przy tym na razie pozostańmy. W Premier League rozegrano już 10 kolejek, więc spokojnie można wyciągać pierwsze wnioski, a nawet podsumowywać początkową fazę sezonu. Wiadomo, że wiele dzieje się w czołówce, 3 ekipy wciąż nie zaznały porażki i walka o prym trwa
Futbolowi nieobce jest pojęcie “Złotego Chłopca”. Chodzi naturalnie o młodego, perspektywicznego zawodnika z potencjałem, któremu wróży się wielką karierę i stanie się ikoną. Napisałbym wręcz, że w dzisiejszej piłce aż roi się od takich przypadków. Niektóre kandydatury są bardziej trafione, inne mniej. Nie każdy utalentowany młodzieniec radzi sobie z presją, nie każdy rozwija się w odpowiednim tempie, co skutkuje tym, że część naturalnie gaśnie lub całkowicie przepada.
@StaXik: Świente te wpisy generalne, ale pytanie odnosnie pkt 11 z Brighton. Na pewno jest prawidłowy? Brzmi jakby wygrali dwa mecze z rzędu, a z tego ci widzę to mają 3 wygrane z rzędu a "serię" dwóch meczów mieli w tym roku na przełomie lutego i marca.
Trudniej jest utrzymać się na szczycie niż go zdobyć. Prawdę tę zna każdy z nas i nie mam tu na myśli doświadczeń autopsyjnych, a obserwację rzeczywistości. Zjawisko to objawia się bowiem w niemal każdej dziedzinie życia, w każdym środowisku i w każdej społeczności. Naturalnie, najbardziej widoczne i najczęściej spotykane jest w sporcie, który wymiernie weryfikuje sukces. Ci prawdziwie wybitni i najlepsi potrafią dominować przez dłuższy okres i nie schodzić z piedestału
@StaXik to bedzie wielki mecz, Ci dwaj najwieksi w footballu nie sa potrzebni by ogladac zacne widowisko Przegrana realu to bedzie totalna klapa dla tego klubu i jego trenera ktory zapewne straci stolek Barca gra u siebie i wydaje sie byc w lepszej formie, nie moge sie doczekac widowiska
26 meczów, 4 gole i 6 asyst. Nie, to nie bilans obiecującego młodziana, który stawia swoje pierwsze kroki w dorosłym futbolu, a liczby, które wykręca wzbudzają zachwyt wśród kibiców. Statystyki bez tła są bowiem przyzwoite i niejeden skrzydłowy chciałby móc się takowymi pochwalić. Dopiero, kiedy spojrzymy na autora tych wyczynów, zrozumiemy, że coś się tu nie zgadza.
Dlaczego? A no dlatego, że miał on być gwiazdą drużyny, jej motorem napędowym, kreatorem i
25 lutego 2016. Niby dzień jak każdy inny, ktoś idzie do szkoły, ktoś idzie do pracy, ktoś obchodzi urodziny (choćby Gianluigi Donnarumma). Doba jak doba. W Anglii, konkretnie na Old Trafford, dzieje się jednak coś niezwykłego, coś, co zostaje odebrane jako narodziny futbolowej legendy, pierwszy błysk kolejnego złotego dziecka tamtejszej piłki. Na salony wkracza bowiem 18-letni Marcus Rashford.
Rodowity mieszkaniec Manchesteru przedstawił się całemu światu zupełnie niespodziewanie, zagrał przecież korzystając z nieszczęśliwego
@StaXik: W sumie interesujące, że mimo tego, że jest 4 lata młodszy ma ledwie 5 meczów mniej w reprezentacji niż Harry Kane.
Pytanie jak rozwinęłaby się jego kariera jakby nie trafił na Mourinho, a np. na Kloppa. Mam wrażenie, że u niego dziś wykręcałby liczby na poziomie Mane/Salaha.
Różnie to bywa z samochodami. Niektóre są używane przy codziennych czynnościach, inne "od święta", okazjonalnie. Tak czy inaczej, spełniają swoją podstawową funkcję i, prędzej czy później, odchodzą w zapomnienie. Są też klasyki, które wraz z upływem czasu jedynie zyskują na wartości, a ich ranga szlachetnieje. Niekiedy są jednak zeniedbywane, co wymusza na potencjalnym kolekcjonerze odrestaurowanie takiej maszyny. Takim przypadkiem w świecie futbolu jest Arsenal.
Niekiedy zdarza się, że ktoś interesuje się piłką nożną, lecz nie ma ulubionej drużyny. Takiej, dla której układałby swój weekendowy plan, byleby zdołać obejrzeć jej mecz. Zwyczajnie lubi śledzić dany sport lub dane rozgrywki, a kibicowskie sympatie są mu obce. Zdarza się również, że o danym klubie mówi się, iż jest idealny dla neutralnych widzów. W Anglii często wymienia się choćby Newcastle, lecz osobiście mam innego kandydata.
Najbardziej spektakularnym wydarzeniem minionej kolejki Premier League był wyczyn Manchesteru United, który odrobił dwubramkową stratę i ostatecznie ograł Newcastle. Wielu przywołuje z pamięci najlepsze czasy, jeszcze za Sir Alexa Fergusona, kiedy często dochodziło do podobnych sytuacji. Wielu podziwia ten pokaz charakteru i determinacji.
Ja natomiast zastanawiam się, czy aby na pewno jest się z czego cieszyć?
Krótkowzrocznie owszem, efektowne zwycięstwo musi robić wrażenie. W dłuższej perspektywie może okazać się jednak zgubne.
@StaXik: Nie no, mecz w którym po 10 minutach z przedostatnią drużyną ligi przegrywasz 2:0 to raczej nikt o zdrowych zmysłach nie uzna za dobry. Te bramki zmieniają ocenę z 0/10 na jakieś 5/10 maks.
Łączy ich wspólny człon w nazwie klubu, dzieli prawie wszystko. Status, historia, osiągnięcia, budżet, cele i.... forma. Podczas gdy jedni wstają z kolan i pną się po szczeblach tabeli, drudzy pogrążają się w kryzysie. Mimo że obie ekipy chciałyby i powinny znajdować się w zupełnie innym miejscu stawki, jedna ma powody do optymizmu. W drugim obozie marazm, kwas oraz bezsilność.