Zmarła teściowa... Na ceremonii pogrzebowej zięć klęczy i tuli się do policzka teściowej... Żałobnicy znając napięte relacje zięcia z teściową podchodzą i pytają... - Widzę, że pogodziłeś się z teściową przed jej odejściem... - Nie, nie oto chodzi... jak się dowiedziałem wczoraj, że umarła to piłem ze szczęścia z kumplami całą noc, a teraz mnie tak głowa n--------a, a ONA taka zimniutka...
@Lookazz: Idzie pogrzeb. Za trumną facet z psem a za nimi długa karawana ludzi. Z naprzeciwka idzie inny facet (bez psa) i pyta tego z psem: - Przepraszam, a czyj to pogrzeb? - A, to pogrzeb mojej teściowej. - A dlaczego idzie pan na pogrzeb z psem? - No bo to on ją zagryzł. - Eeee, to pożycz pan tego psa! - No to idź pan na koniec kolejki.
Kilkanaście osób przyszło na pętlę tramwajową Krowodrza Górka aby po godz. 18 "zapolować" na Krakowiaka - nowy miejski tramwaj. Zebrani mieli ze sobą deski do prasowania oraz sprzęt elektroniczny, w tym m.in. żelazka, suszarki czy miksery - wszystko co da się podłączyć do obecnych w Krakowiaku gniazdek elektrycznych.
Akcję zorganizowała Platforma Komunikacyjna Krakowa. - To rodzaj żartobliwego protestu przeciw działaniom MPK i ZIKiT-u, które zapowiedziały, że zamontują bezpieczniki w Krakowiaku aby w
Polak spotyka się ze Szkotem w Paryżu. Rozmawiają i nagle Szkot mówi: - A Ty wiesz, że ja tu już od 4 dni jadam najlepsze potrawy w najdroższych restauracjach i nic nie płacę? - Jak to?! - wykrzyknął Polak. - Mam na to super sposób. - mówi Szkot - Wchodzę do ekskluzywnej restauracji. Zamawiam przystawki, najdroższą z możliwych zup, potem drugie danie... Oczywiście najlepsze wino, a na koniec deser i kawę. Zjadam to wszystko, a potem
Stirlitz umówił się na spotkanie z tajnym współpracownikiem w polskiej kadrze piłkarskiej. Umówili sie w ciemnym zaułku Berlina, gdzie nikt ich nie zauważy, jak spiskują. Była cicha, bezksiężycowa noc. Stirlitz obawiał sie, ze gestapo ich usłyszy i słusznie. Ciszę nocną przerwał głuchy stukot drewna o bruk. Musiał uciekać. Nadchodził Rasiak.
W pewnej mieścinie był piekarz, który piekł pieczywo nienadające się w ogóle do jedzenia. W sekrecie przed nim zebrali się mieszkańcy i postanowili uradzić co z nim zrobić... Radzą tak kilka godzin i nic nie mogą wymyślić... w pewnym momencie wstaje kowal, chłop wielki i barczysty jak wól i mówi : - Może mu jebnę?!... Na co ludzie mówią: - Nie no... tak nie można... w końcu mamy tylko jednego piekarza, nie możemy zostać w ogóle
źródło: comment_Nl22X79TUB0xObTGQIcshZAE5y2D1iwM.jpg
PobierzŹle mi ale śmiechlem
And this is Jihad.