Wpadam, by podzielić się z wami ciekawostką. Nasza kochana ENEA, odłączyła mi prąd, ze względu na nieuregulowanie płatności.
Problem polega na tym, że płatność uregulowana była, jak wszystkie pozostałe, w tytule przelewu nie dałem na początku literki P, co prawdopodobnie skutkowało, że automatyczne księgowanie nie wskoczyło. Nie mniej, nikt nie dzwonił, nikt nie ostrzegał, po prostu nagle wparowali panowie i wyłączyli prąd, bo długi.
Mireczki, mam pytanko. Za ścianą mam lekko głośnego pijaczka, koło 60, nie jest turbo głośny bo ściany są grube, ale przy cichym czytaniu książki słychać jego wspaniałe pijackie okrzyki. Pamiętam, że kiedyś używałem przenośnego klimatyzatora do zagłuszania tego typu dźwięków (szum jest głośny i to mocno wyciszało tego typu hałas), ale wygląda na to, że nawet w trybie samego dmuchania powietrza żre to w ciul prądu z jakiegoś powodu. Pytanie mam więc
Pragnę wszystkim oświadczyć, że @venomik to najlepszy rodzaj wykopowicza! Głodnych nakarmi i strudzonych w podróży ugości. Przejeżdżam autokarem przez #poznan, a przede mną jeszcze wiele, wiele godzin podróży, pech chciał że zostawiłem jedzenie w czasie przesiadki. Bez większych nadziei spytałem czy ktoś w Poznaniu byłby w stanie podrzucić mi coś do jedzenia i zgłosił się on! Obyśmy wszyscy drogie Mirki i Mirabelki pomagali sobie równie chętnie, dzięki temu
@sir-greg: Nie. Z wpisu wynika, że głodny miał wcześniej przesiadkę i w poprzednim busie/whatever zostawił jedzenie. Ponieważ nowy bus zatrzymywał się tylko po ludzi i jechał dalej, nie było czasu na zakupy, a że to Poznań, to pisząc na #mirkoczat jest spora szansa, że ktoś jest z tego miasta. Znalazł się superbohater, który poleciał na zakupy, wezwał Ubera i gnał na PKS tylko po to by przekazać jedzenie.
@FireDash: A zdawało mi się, że to po prostu wolność słowa i każdy ma prawo wybierania czego chce, oraz komentowania tego wedle swojego uznania. Nikt nie każe lewicy siedzieć cicho i nie banuje ich za komentarze, chcą, to niech komentują, tyle. Szkoda jednak tylko, że zapomniałeś chociażby o spamie ACTA czy innych tego typu, podczas wyliczanki. Rozumiem ból tylnej części ciała, ze względu na dość jednostronne ukierunkowanie poglądów wśród komentujących,
@flager: Ciężko, by pustym oskarżeniem doprowadzić do zwolnienia. Nie znam też szefa, który zaufałby nieznajomemu bardziej niż pracownikowi. ;) Śmieszne macie te przykłady, nie powiem ( ͡°͜ʖ͡°)
@flager: Żyję już kilkadziesiąt lat, dalej takiego nie spotkałem. Pewnie dlatego, że plotka sama w sobie, bez faktycznych podstaw, bądź jakiejkolwiek choć jednej takowej, jest po prostu pusta i szybko wyjdzie na jaw kłamstwo.
Zdaje mi się, że to Ty żyjesz dość krótko, naczytałeś się kwejków i demotów, a teraz wyciągasz cudze historie (prawdopodobnie zmyślone) na przykłady, co jest dość dziwne.
@flager Naiwność naiwnością, nie wierzę w coś, o czym jeszcze nie słyszałem. Nie wliczam w to historię z yafudów itp., bo to w żaden sposób nie jest dla mnie źródło informacji, tylko źródło rozrywki. Chętnie zapytałbym Cię o Twój dowód z życia, ale hej, to internety, ja i tak nie sprawdzę czy to prawda, więc wystarczy by fantazja poniosła.
Podsumowując więc, jeśli mieszka się w danym otoczeniu/mieście/whatever kilka lat, to raczej
@flager: Było wiele plotek, np. na temat mojego znajomego. Wszyscy zamiast od razu przyjmować je do świadomości jako fakt, najpierw na swój sposób upewniali się, czy to prawda.
Btw, jestem ze wsi, mieszkam teraz w mieście. Ze wsi wyjechałem w wieku 23 lat. ;)
@flager: Wiesz co, być może moja wieś była nieco inna, ale plotka jakoś sama w sobie mocy jakiejkolwiek nie miała. Jeśli ktoś wypowiedział jakąś plotkę w tej wsi odnośnie danej osoby, to osoba, która tę plotkę usłyszała nie zapamiętywała jej sobie i trzymała dla siebie, tylko przy spotkaniu z obgadywanym po prostu wspominała o niej i pytała wprost, czy to prawda.
@flager: No to nie wiem jakiego sam masz szefa, ale mój ma całkiem dobry kontakt z pracownikami i przed jakimkolwiek krokiem rozmawia z nimi. ;) W ten sposób trzyma w ryzach kadrę kierowniczą, która MUSI być dla niego rzetelna, by miał z niej jak największe korzyści. :)
Problem polega na tym, że płatność uregulowana była, jak wszystkie pozostałe, w tytule przelewu nie dałem na początku literki P, co prawdopodobnie skutkowało, że automatyczne księgowanie nie wskoczyło. Nie mniej, nikt nie dzwonił, nikt nie ostrzegał, po prostu nagle wparowali panowie i wyłączyli prąd, bo długi.
W punkcie klienta nic mi nie powiedzą, bo licznik
źródło: obraz
Pobierzźródło: obraz
Pobierz