Nie chce mi się wdawać w czczą dyskusję z kolejnym zdewociałym siewcą "jedynej prawdy objawionej", ale niech Ci będzie - a nuż ktoś na tym skorzysta. Przede wszystkim, to, że jestem ateistą (choć raczej nazwałbym siebie agnostykiem), bynajmniej nie implikuje automatycznie mojej nienawiści czy niechęci do wiary katolickiej, lecz co najwyżej do jej puprurowych przedstawicieli, oraz wszystkich którymi się oni wysługują. Wierzę w zasadność krzewienia wartości katolickich wśród młodzieży i rozwijania
"Łuk triumfalny" Ericha Marii Remarque. Trafił mnie akurat w momencie, kiedy rozstałem się z dziewczyną, z którą byłem w związku prawie że identycznym jak ten z książki i podobnie dramatycznie zakończonym (włączając ofiary śmiertelne, chodź nie samej głównej postaci)...
Wczoraj (chyba) był jeden wykop z odnośnikiem do strony, gdzie gość w "odcinkach" krytykuje 50 Twarzy Grey'a. Pomógłby ktoś mi to odnaleźć, bo chciałem żonie podrzucić zanim jej inklinacja rozwinie się w złym kierunku.