#anonimowemirkowyznania Wczoraj byłem świadkiem chyba najbardziej poruszającej sceny w moim życiu. Pracuję w firmie pogrzebowej i wożę trumnę na cmentarz, czasem też się zdarzy że pomogę zasypać grób. W takiej pracy szybko tracisz wszystkie uczucia bo każdego dnia widzisz zapłakanych ludzi, szlochy, krzyki, niezwykłe dramaty i emocje. Rodzice opłakujący swoje dzieci, siostra płacząca za bratem, mąż za żoną, to wszystko jest chlebem powszednim. Jestem wrażliwy i na początku to był
Mirki, dodajcie otuchy. Jutro rano jadę uśpić mojego drogiego brata, bo tak nazywalem od małego mojego majutkiego psiaka, przeżył ze mna 18 lat, a dostałem go na 8 urodziny. Uczylem go wszystkiego, robienia siku na gazetę, potem w ogrodzie, chodzenia na smyczy, siadania, dawania lapy, warowania, aportowania itd. Jutro przyjdzie mi sie pożegnać z przyjacielem, juz od paru tygodni jest z nim gorzej jednak ostatnie 4-5 dni malo co je, prawie wcale,
Po przeczytaniu tego wątku nasuwa mi się jedno ciekawe spostrzeżenie: kobieta gardzi swoim mężem bo wykonuje pracę fizyczną, ale jestem gotów się założyć że nie miałaby takiego odczucia gdyby gość był sportowcem, np. piłkarzem. To jest w ogóle ciekawe jak odmiennie odbierane są te dwa zajęcia, mimo że oba są fizyczną pracą, zarabianiem ruchem swojego ciała, z tą różnicą że taki budowlaniec wykonuje rzeczy niezbędne ludziom do życia, podczas gdy piłkarz kopie
no i stało się... dziś mam urodziny. 38 lat na karku wybiło. Najstarsza córka przyszła mi właśnie złożyć życzenia i wręczyła buteleczkę mojego ulubionego likieru Disaronno. Młodsza wstanie za 2 godziny i pewnie tez wpadnie do taty z życzeniami. Od żony już wczoraj dostałem prezent :) Fitband Garmin Vivosmart HR. No i tak zebrało mi się teraz na refleksje i mentorski ton.
Nigdy nie żałujcie podjętych decyzji. Każda decyzja w życiu (nawet ta która po
@Bozyszcze: wszystkiego dobrego. Ja mam dwóch synów i świetną żonę, bez których nie wyobrażam sobie życia. Rozumiem twoją radość, naprawdę. Choć jestem młodszy od ciebie o cztery lata, to mówię tym samym rodzicielskim językiem. Zdrowia dla ciebie i twoich kobietek, wierzysz, czy nie, ale pomodlę się dzisiaj za was. Sto lat!
P l p p L p l l p p l l P P L L P l l l P l l l P l p L P l p L plplplplPLPLPL PlpLplPlpLplPlPlPlpLplPlpLplPLPLPlpLplPlpLplPlllPlllP
Wczoraj byłem świadkiem chyba najbardziej poruszającej sceny w moim życiu. Pracuję w firmie pogrzebowej i wożę trumnę na cmentarz, czasem też się zdarzy że pomogę zasypać grób. W takiej pracy szybko tracisz wszystkie uczucia bo każdego dnia widzisz zapłakanych ludzi, szlochy, krzyki, niezwykłe dramaty i emocje. Rodzice opłakujący swoje dzieci, siostra płacząca za bratem, mąż za żoną, to wszystko jest chlebem powszednim. Jestem wrażliwy i na początku to był
Ten moment, w którym trumna zjeżdżała na dół...
Wtedy pierwszy raz widziałem zapłakanego tatę.
źródło: comment_gZld1FnGmIubmkJBl2JxZj8qq5xdnN7D.jpg
Pobierz