@Napleton: No, ja akurat w samym środku tej ulewy wracałem rowerem z pracy :). Nic to że przemoczone buty, skarpetki i spodnie (od góry peleryna dała radę :)) ale wrażenia z jazdy po zalanych drogach z czasami nawet 10 cm kałużami bezcenne :)
Nie mogę wytrzymać z tym greenpeacem. Wszedłem na ich stronę na fejsie i aż mnie zaczęło trzepać. Znowu się nabawię wrzodów żołądka jak dalej będę czytał. Powinni tych aktywistów na chłodni złapać, walić w mordę i patrzeć czy równo puchnie
@Napleton: dla mnie niektóre ich teksty wyglądają jakby pisane były dla beki ale później się okazuje ze oni to piszą na serio. Do dzisiaj tyram z akcji jak wdrapali się na chłodnię kominową i napisali STOP CO2 klik xD
zauważ że Ci aktywiści to przeważnie 'nowoczesna' gimbaza więc może niektórzy z nich z czasem zmądrzeją
@Napleton: Bo jak już niejednokrotnie pisałam, hokej to sport dla prawdziwych mężczyzn, nie to co piłka nożna (mogę napisać na miikro, bo nie ma minusów).
Byłem na rolkach i muszę przyznać, że tyle ładnych dziewczyn wylęgło na ulice, że aż płakać ze szczęścia się chciało. Zwłaszcza jedna blondynka wzrost ponad 180 cm w żółtej sukience zapadła w pamięć. Miałem ochotę wyznać jej miłość, ale później zrozumiałem, że to z powodu wiatru, który podwiał wyżej rzeczoną sukienkę i ukazał jej seksowne stringi....w zasadzie to chciałbym podziękować tylko za ten delikatny wiatr, który dzisiaj gościł w
Pytanie do ludzi z gór albo podobnych okolic: Za każdym razem jak wyjeżdżam ze swojego miasta na tereny nizinne wręcz całkiem płaskie gdzie widać cały horyzont to bierze mnie po kilku dniach jakieś przygnębienie i depresja. Człowiek ma ochotę wracać czem prędzej do siebie. Kiedyś byłem 4 dni gdzieś w okolicach Poznania to się prawie pochorowałem. Po powrocie już zakopianką jakoś się poprawiał humor. Miewa ktoś z was podobnie?
@Napleton: mieszkam na nizinach i wracając z gór do swoich terenów czuję niesamowitą pustkę, ciągle czegoś mi brakuje na horyzoncie. Po kilku dniach mija.
Ostatnio doszedłem do wniosku, że nie ma sensu obstawiać piłki nożnej (tym bardziej polskiej ligi). Wieczne pewniaki nie siadały, konto malało w zastraszającym tempie, więc postanowiłem spróbować swoich sił w tenisie na żywo. Dwa dni French Open i już podwoiłem swoje konto po wpłacie. Nie jestem tylko pewien czy to szczęście początkującego czy autentycznie mi tak siada :)
PS. Kobiet nie warto obstawiać, bo są nieobliczalne
#muzykanadobranoc #c2c