Dziś mi jakiś gość napisał, że p------ę głupoty mówiąc, że ceny w Paryżu i Krakowie są prawie identyczne. No, to zastanówmy się. Dziś byłem na obiedzie - 250 ml wina, dwie zupy cebulowe, dwa główne dania (bakłażan w sosie pomidorowym z parmezanem i francuska kiełbaska z ziemniakami), plus litr wody za free (bo u nich za to nie doliczają jak u nas XD) - 140 zł. W Krakowie zapłaciłbym tyle samo, albo i więcej,
@smilealittlebit: oczywiście, że gastro rucha klienta bez mydła. Przykład: super, ekstra, fancy, instagramowa knajpa i jej oddziały Pino. Woda z kranu, no pyszna rurowianka przepuszczona przez filtr, albo i nie jak bez gazu, kilkanaście złotych, choziaż teraz pewnie już pod 20 zł. Burgery, którymi każdy się zachwyca, bo takie drogie, robione gdzieś na produkcji, mrożone, przywiezione na oddział i "świeżutkie mięsko ", część smażeniny z makro, reszta produktów kupowana po
100 zł dla każdej drużyny i słucham państwa. Wasze top knajpy w #krakow, ale nie chodzi mi o coś na rynku czy Kazimierzu tylko jakiś chunol, kebs czy buda u Pana Mariusza, gdzie to nie wygląda, ale jedzenie jest zajebiste, ceny przystępne. Coś gdzie chodzicie z sentymentem, wpadanie po grubej imprezie czy zamawiacie na obiad. Nie musi być dostawy, dzielnica obojętna. Nawet nie musi mieć pyszne czy innej apki.
@bartez_94: nie polecam Ci Pino, żadnego. Kupują najtańsze produkty, cudem kucharze potrafią coś z tego ulepić. Część menu jest przygotowywana na produkcji i jedzie w chłodniach do knajp. Wkładki sezonowe przeważnie są paskudne. Ceny są zawyżane, najprostszym przykładem jest woda. To jest zwykła rurowianka a sprzedają za naście złotych za butelczynę.
No, to zastanówmy się. Dziś byłem na obiedzie - 250 ml wina, dwie zupy cebulowe, dwa główne dania (bakłażan w sosie pomidorowym z parmezanem i francuska kiełbaska z ziemniakami), plus litr wody za free (bo u nich za to nie doliczają jak u nas XD) - 140 zł.
W Krakowie zapłaciłbym tyle samo, albo i więcej,