Tak poważnie teraz. Skąd u obojga orangutanów, tak wielka niechęć, a wręcz strach przed higieną? Kołdrę spotkałem kiedyś w sklepie, to cuchnęła jak kuter rybacki, albo kosz na śmieci, do którego ktoś wrzucił skórę po wędzonej makreli. Jak wyszła to sklepowa dosłownie miała odruch wymiotny, a ja mówiłem na wdechu. Odór niesamowity. Tajger podobnie, tylko od niego cuchnie raczej skisła zupą. Ciężko to nazwać. Cos jak wymiociny i skisłe mleko. Trochę też