ale bym sobie poszedł na jakieś wesele, zjadł na wstępie rosół, później kotlet de volaille, albo filet kurczaka zapiekany z żółtym serem, a później zakąszał wódkę białym winogronem z talerza, a tak po 22 n------y chodziły do baru i zamawiał jakieś dziwne"drinki". Aż do momentu po północy, wjeżdżałaby pieczeń i po tym czasie tracę kontakt z rzeczywistością.