Najbardziej znienawidzonym przeze mnie momentem wesela czy innych dużych imprez jest chwila, gdy orkiestra puści nasz znany, polski przebój zespołu Big C-c "Facet to świnia". To co się dzieje wtedy z kobietami potrafi przekroczyć ludzkie pojęcie. Odpala się w nich jakaś zwierzęca feministyczna natura i parkiet nie różni się za bardzo od wybiegu. Paluchy wskazujące niczym świdry niemal wbijają się w klatki, czoła, buzie i inne części ciała swoich partnerów oraz rzucają