Wpis z mikrobloga

Najbardziej znienawidzonym przeze mnie momentem wesela czy innych dużych imprez jest chwila, gdy orkiestra puści nasz znany, polski przebój zespołu Big C-c "Facet to świnia". To co się dzieje wtedy z kobietami potrafi przekroczyć ludzkie pojęcie. Odpala się w nich jakaś zwierzęca feministyczna natura i parkiet nie różni się za bardzo od wybiegu. Paluchy wskazujące niczym świdry niemal wbijają się w klatki, czoła, buzie i inne części ciała swoich partnerów oraz rzucają je po całej sali wskazując innych facetów, że mało przy tym sobie nawzajem nie powybijają oczu, śpiewając energicznie jak wyjące z głodu małpy w zaniedbanym ZOO "FAAAACETTTT TOOO ŚWINIAAAAA!!!" Celowo podkreśliłem wyraz świnia tak jak one to robią bo słychać go pewnie w promieniu porównywalnym do obszaru zniszczeń po zrzuceniu b***y atomowej na Hiroszime...

#logikarozowychpaskow #pieklomezczyzn #pasta
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Pshybysz:
Ja w---------m jak najszybciej. A już na pewno przed północą... Te oczepiny. Nie wiem jak u was, ale tutaj na południu, też są takie w wersji, że kawalerów zapraszają do tych wygłupów, i kurde to jest żenada w c--j jak wyciągają 35 łatka do grona 18-22latkow. To tak jakby dostać mokrą scierką w mordę... Dlatego na weselach zasada prosta: życzenia, koperty, kolacja, ciastko i do domu...
  • Odpowiedz