Siema mirki, miałem okazję w tą niedzielę się holować na linie, około 10 kilometrów. Rozładował mi się akumulator jak słuchałem wcześniej muzyki w samochodzie na postoju - nigdy takich psikusów nie było, (naładował więc znajomy kablami rozruchowymi). Auto ruszyło, i pojechał może z kilometr a potem na skrzyżowaniu, było to poza zabudowaniami kiedy były przede mną auta (co ciekawe pierwsze było tego samego samego znajomego) no i auto zgasło, i nie mogłem
@Hulk-Wacek25-0: nie wpadliście na to aby sprawdzić czy działa alternator? przecież jak nie ładuje to co z tego że odpalisz z kabli, za chwilę znowu padnie i auto zdechnie. Nowy akumulator też ci w niedługim czasie padnie w takim przypadku.
Za którym razem zdaliście egzamin praktyczny na PJ? Najgorszy był łuk, tzw. "zakęt śmierci" lub "tor przeszkód" na którym nie możesz się nawet zatrzymać i skorygować samochodu! Ja zdałem tydzień temu, i to perfekcyjnie bez żadnego błędu. Podchodziłem do tego egzaminu
Żeby lina się bardziej rzucała w oczy i nikt nie próbował się pchać pomiędzy związane auta. Szczególnie piesi lubią wywinąć orła.