Mam doła. Czuję jakbym chciała się poddać, nie walczyć z życiem, ze światem. Przeszłość uderza mnie co jakiś czas. Z drugiej chciałabym lepszego życia dla siebie ale tracę siłę. Boli mnie bezsens cierpienia i tego że nadal wierzę mocno w sens tego świata, tych traum, że były po coś. Gdyby nie terapia już dawno bym to skończyła. Potrzebuję zmiany myślenia ale jednak potrzebuję tej bliskiej osoby u boku. Tego przyjaciela który znajdzie
Mordeczki jaka jest wasza ulubiona fura z lat 2000? ( ͡° ͜ʖ ͡°)