Chciwość. Temat mojego pierwszego i ostatniego wpisu na tym portalu. Krótko:
Ktoś kto nie podpisał się ani imieniem ani nazwiskiem opublikował quasi artykuł na temat Bytomia na portalu F5. Quasi ponieważ więcej w nim zdjęć niż właściwego tekstu. Temat chodliwy, Bytom, podupadające miasto, pokażmy je z innej strony, pokażmy,że nie jest tak źle! Najlepiej zilustrują to zdjęcia. Super tylko szkoda, że są to zdjęcia zwyczajnie ukradzione. Skąd to wiem? Mój niepokój wzbudził artykuł bez ani jednego podpisanego zdjęcia. Taki mix fot, ani jednego autora? Ani jednego linku? Zacząłem szukać. Narzędzie google grafika. Kontakt z autorami. Nikt się nie pytał o zgodę na publikację. Okazało się , że ktoś po prostu skropował znalezione w necie zdjęcia i tym samym usunął znaki wodne albo zwyczajnie skopiował je z artykułu z wyborczej czy bloga. Częsty zwyczaj w Polsce. Zwyczaj, który należy piętnować.
Co mnie to obchodzi? Niby nic ale na stronie są reklamy (bannery) a w artykule znajduje się kryptoreklama. Dlaczego ktoś ma zarabiać na kradzionych materiałach? Zwyczajnie po ludzku, w-------ą mnie tego typu akcje, brak jakichkolwiek standardów, głupota i bezczelność. Tak, może po prostu mam ból d--y. Dziękuję, dobranoc.
Link do artykułu -
//www.fpiec.pl/post/2015/11/13/10powodowdlaktorychwartoodwiedzicbytomm
Ilustracje:
link do oryginalnego zdjęcia:
//m.katowice.wyborcza.pl/katowice/51,106509,18412710.html?i=0
link:
//www.pawelsuder.pl/portfolio/elektrocieplownia-szombierki-bytom/
link:
//www.medusagroup.pl/projekty/mieszkaniowe/bolko-loft-2/
link:
//fotorelacjesilesia.blogspot.com/2014/09/bytom-miasto-przeklete.html
itd....
A to jako podsumowanie całej sytuacji. Zabawne, prawda?
