Kiedyś ludzi szli o radę do plebana, teraz zaczynają chodzić do psychoanalityka i "coacha" nazywanego tak bo to mądrzej brzmi niż jakiś trenet. Potrzeby te same od lat, zmieniają się tylko nazwy, co tu głębiej analizować?
@koszernyrozum: Ludzie myślą, że po pójściu do takiego "coacha" ich życie się odmieni, będzie kasa, szczęście w rodzinie i w pracy, spokój i willa z widokiem na morze. A potem zderzenie z rzeczywistością - żaden coach nie pomoże, jeżeli sam nie będziesz pracował na swój sukces. Druga sprawa - każdemu "samopomocowemu ćpunowi" warto polecić biografie, autobiografie, pamiętniki itp. osób "sukcesu". Niech zobaczy, ilu z nich korzystało z pomocy jakiegoś "coacha"...
Komentarze (3)
najlepsze
Wszystko zależy OD NAS... Ale jak ktoś jest cipką i nie radzi sobie, to musi szukać "sternika".