Wpis z mikrobloga

Ostatnio było trochę o Leviathanie, ktoś też wspomniał o EDH, więc pozostanę przy tym temacie. Pewnie wyjdzie przydługi post, ale na bank tematu nie wyczerpię.

Na sztaludze gości Zur, the Enchanter. Karta, która z EDH kojarzy mi się nierozerwalnie od początku grania tego formatu do teraz – jest to commander w moim głównym decku. Mam kilka wersji, jest Judge Promo i etched foil, z alternatywnym – bardzo zresztą fajnym i klimatycznym – artem. Ten oryginalny, z Coldsnapa niesie jednak ze sobą taką nostalgię dawnego MTG. Bardzo długo nie mogłem znaleźć wersji foil. To były czasy gdy handlowało się na allegro i forum mtgnews. Kupiłem ją jakoś mega późno, za to ma fajny stan, może nie widać tego idealnie na foto, ale nie chciałem jej wyciągać z koszulki typu sealable – to są takie „zamykane” – jak się wyciąga kartę to się strasznie gniecie. Sam Coldsnap to bardzo ciekawy set. Jest to uzupełnienie bloku Ice Age z bardzo wczesnych lat MTG, ale wydane tak od czapy w erze nowożytnej, w modern frame. Może o tym więcej przy jakiejś innej karcie.

Karta jest naprawę fajna. Mimo 3 kolorowego kosztu, dostajemy latacza 1/4, który przy ataku wyszukuje enchantment o cmc 3 lub mniej i wstawia w stół. W EDH koleś jest naprawdę dobry – ma dobre kolory, a wyszukiwanie enchantmentów daje nam możliwości budowy decku jako combo, toolbox czy tempo. O tym zaraz.

Próbowałem sobie przypomnieć jak zacząłem grać w EDH i nie umiem. To było jakoś chyba w 2008-2010. Gdzieś w tym okresie. Wizardzi wypuścili pierwszy dodatek Commander w czerwcu 2011, a już wtedy miałem to EDH trochę ograne i ze 3 decki zrobione. Na pewno wkręciłem się czytając dyskusje na mtgnews.pl. Trochę mi brakuje tego, forum, bywało śmiesznie xD.

EDH, czyli Elder Dragon Highlander jest formatem singletonowym, czyli zamiast 4 kopii może być 1 karta danego rodzaju poza basicami. Gra się multiplayer, na 40 życia, karty mogą być tylko w kolorach generała (commandera) i tak dalej i tak dalej – na pewno wszyscy o tym słyszeliście, bo format jest jednym z najpopularniejszych i jest mega grzany przez wizardów od lat w supplementary produktach. Może zauważyliście, że piszę EDH, a nie Commander – jak oficjalnie nazywają to wizardzi. To celowe – po pierwsze grałem w ten format zanim wymyślili mu nazwę, po drugie EDH jest znacznie fajniejsza i bardziej klimatyczna, a po trzecie jak słyszę że ktoś mówi EDH a nie commander, to ma szanuję tego kogoś, bo uznaję że chociaż trochę się zna. Ale dzisiaj nie będę pisał o supplementary produktach – samo wyjście pierwszego Commandera było dla mnie istotnym wydarzeniem i napiszę o tym osobnego posta (kiedyś). Tak czy siak, przed pierwszym Commanderem EDH było ciekawe przez to, że składało się decki z kart, które nie były drukowane stricte do tego formatu, więc można było przeszukiwać bazy danych kart w poszukiwaniu czegoś co będzie dobre, a nigdy nigdzie nie grało – np. Rhystic Study

EDH to jeden z top formatów dla mnie, jeśli nie top topów. Pewnie najwięcej go grałem. Może jeszcze wyjaśnię co mam dokładnie na myśli, bo jest wiele rodzajów. Są duel commandery, gdzie gra się 1vs1 – takim jest też Leviathan, są EDH z innymi banlistami i jest też cEDH, czyli competetive EDH. To w zasadzie ten sam format, tyle że w nim chodzi o maksymalnie kompetetywne decki, które mają opcje wygrywania w pierwszych turach i mają maksimum comba, tutorów, staxów itd. To jest power level 10/10. W mojej skali precony mają moc 3-4/10, w zależności od precona, a 0-2/10 to zepsute precony albo po prostu beznadziejne decki. Mam takiego kolegę, co zawsze takie składa i do tego słabo gra. Zawsze jest ubaw. Dla mnie EDH to granie w około 4-5 osób, deckami o power level 1-8/10. Generalnie najlepiej żeby wszystkie decki przy stole były na podobnym poziomie, ale to nie zawsze się udaje i nie zawsze jakoś bardzo przeszkadza.

Co zatem sprawia, że lubię EDH? No to tak:

Jest to super format do pogrania z ziomeczkami przy piwku. Gry są długie, nie jest wymagana jakaś super napinka, można się pośmiać, pogadać
Jest oparte na legendach, które od zawsze mega lubiłem
Można pimpować swój deck, znajdując najfajniejsze wersje danej karty
Jest to singleton, więc wystarczy jedna kopia danej karty, do tego 100 kartowy, więc deckbuilding jest jak marzenie, można grać wieloma ciekawymi kartami. 40 życia i 3+ przeciwników sprawia, że nie ma takiej presji na life total, więc grywalne są wyższe koszty mana i dobre są karty tworzące toolboxy, silniki, takie mini-comba niekoniecznie od razu wygrywające grę
Pula kart jest tak duża, że nawet mi po prawie 20 latach w MTG zdarza się zobaczyć jakąś mega dziwną kartę u przeciwnika xD i wachlarz możliwych interakcji, dziwnych sytuacji i nietypowych zagrań jest ogormny
Można grać czasem śmiesznymi deckami, które mają jakiś „temat przewodni”, np. jakieś niszowe tribale, chaos, coin flipping, food deck i tak dalej.
Jest to też bardzo wspierany format, jeśli chodzi o dedykowane produkty. To nie do końca jest zaleta, ale przynajmniej jest dosyć dostępny i dużo ludzi w to gra. Szczerze, wolałbym, żeby nie było żadnego dodatkowego setu do commandera. Bez command tower byśmy sobie poradzili, a jednak duża część drukowanych tam kart jest taka na siłę mocna w EDH i to psuje klimat

No właśnie, jak zaczynałem, to było forum mtgnews i przemyślenia poparte własnymi doświadczeniami i umiejętnościami rodem z akademii chłopskiego rozumu. Może to takie moje boomerskie narzekanie, ale tak czuję i mam nostalgię do tych czasów, a w swoim wpisie mogę pisać tak jak uważam. Teraz jest EDHREC i mnóstwo innych zasobów i trochę to zabija fun z deckbuildingu. No ale podobnie jest w innych formatach, więc to raczej nieuniknione w dzisiejszych czasach.

Czego w EDH natomiast nie lubię? Kilku rzeczy:
To co napisałem o dodatkowych setach – nie lubię drukowania kart ściśle do formatu
Ceny niektórych kart, a także to, że istnieją karty, którymi musisz grać w danym kolorze. No może nie musisz, ale są mocne
Długo się czeka na swoją turę
Mana screw jest bardziej dotkliwy
Czasami ludzie grają głupimi kartami

Mam kilka decków do EDH złożonych, kilka rozgrzebanych, mnóstwo kart do formatu. Ile razy się kupowało jakiś crap, bo może będzie dobre w EDH. Przynajmniej kilkadziesiąt razy zobaczyłem jakąś legendę, pomyślałem, że dobrze byłoby zrobić na niej deck do EDH, kupiłem ją, trochę kart do decku i na tym koniec xD. Obecnie mam na pewno złożonego tego Zura, trobal na ścianach na Arcadesie, Gate deck, jakiś Captain Sisay, może z jeden precon i mnóstwo niekompletnych decków. Obecnie składam Ghyrson Starn, ale nie wiem jeszcze czy to będzie do Leviathana czy do EDH. Najfajniejsze decki, którymi grałem historycznie to: The Mimeoplasm, Ghave, Erebos, god of Death, Queen Marchesa i Uril, the Miststalker. Pewnie grałem kilkudziesięcioma różnymi deckami przez te lata.

Co do samego Zura, deck miał już wiele wersji. Były takie dwie iteracje, gdzie wkurzony po jakimś niezasłużonym wpierd*lu podniosłem power level do 9-9.5/10 i dodałem infinity comba, więcej tutorów interakcji i kontr. Nie był to jakiś mega fun, gra trwała kilka tur i kończyła się moim pasjansem – to w wersji z Ad Nauseam, albo pokazaniem przeciwnikom dwóch kart z dopiskiem – no, właśnie was rozjeb*łem. Nic ciekawego, zabija fun z gry. Wolę sobie grać takim spokojnym toolboxem. Mam cały czas w decku combo Helm of Obedience i Rest in Peace, bo to jest akurat śmieszne skasować od ręki gracza, który jakoś za bardzo kozaczy. Ale tak to tylko przyjemne karty typu Necropotence i toolbox, czyli karty, które mogę wyszukać Zurem i są adekwatne do sytuacji na stole – np. Aura of Silence jak pojawi się jakiś groźny artefakt/enchant czy Propaganda jak ktoś idzie szeroko z typkami. Mam też jakieś swoje takie mini techy typu Riptide Laboratory, które pozwala cofać Zura na rękę i obchodzić commander tax.

Mógłbym jeszcze trochę popisać, ale w sumie zawarłem swoje najważniejsze przemyślenia na temat EDH. Tak jak napisałem, temat się będzie przewijał, bo mam mnóstwo kart do tego xD. To teraz, jeśli ktoś to czyta – jakie macie ulubione decki, śmieszne historie i inne przemyślenia na temat EDH? Dawajcie :D

#mtg #magicthegathering #mtgna30procent
źródło: comment_1669580247iFHWrqfC35JsfRtqyvIJwg.jpg
  • 15
via Wykop Mobilny (Android)
  • 1
@ckiler: ehh mtgforum czyli elektroda Polskiego magica xD miło wspominam mimo wszystko bo całe community magicow w Polsce było dość xD specyficzne ale śmiechu było sporo.

Mój ulubiony theme niestety nie istnieje bo wizardzi nir lubią odwróconych Shardów więc kart jest jak kot napłakał.. ale zdecydowanie śmiesznym deckiem jest Khalia która jest mega fajna tematycznie (mechanicznie) nieco nudniejsza. Są to moje ulubione kolory w magicach zdecydowanie :)

Moim irl deckiem jest
źródło: comment_1669582544KurtRr0yzKSVCuzZ9skUki.jpg
@sorek: A tak Kaalia, trochę jest tak że to pierwsza generacja kart drukowanych stricte do EDH, które po prostu mają napisane "tu dobra abilitka w tych kolorach żebyś wiedział jakie karty do decku włożyć". Wcześniej trzeba było rozkminiać, żeby znaleźć coś grywalnego. Na przykład mój kumpel ma cały czas chyba taką talię na Savra Queen of the Golgari. Wtedy to był cały build-around, a na dzisiejsze standardy to jest jakaś masakrycznie
źródło: comment_1669583743cPWBcTSMfqwpxXlxbfR2fp.jpg
@sorek: co to jest Forge? Nie znam. Z onlineowych rzeczy to grywam głównie w Arenę, bardzo okazjonalnie w MTGO jak jest jakiś fajny cube. Cockatrice kiedyś próbowałem ale mnie nie przekonał. Granie na kamerce jakoś mi się nie podoba.
@ckiler: edh swietne do piwka i casualowego pogrania ze znajomymi, chociaz zdarza mi sie tez pograc na mtgo. Dlugo sie tam czeka na tury zwlaszcza jak ktos nie ogarnia, ale generalnie jest ok. Piereszy deczek do edh zlozylem z crapu co mialem w domu na Daxos of Meletis. Basically heroic deck z aurami i ekwipunkami i niewielka iloscia stworow z heroiciem jako alternatywa dla daxosa, prawie w calosci oparty o karty
No właśnie, jak zaczynałem, to było forum mtgnews i przemyślenia poparte własnymi doświadczeniami i umiejętnościami rodem z akademii chłopskiego rozumu.


@ckiler: byłem tam modem, nawet nie wiedziałem ze znikło (nie że długo czy od początku tylko interesowałem się pauperem i miałem dobry kontakt z gościem który robił ten dział więc mi dał - i tak nic z tym nie zrobiłem). Chociaż po latach mogło mi się pomylić - to było to
@ckiler: to przynajmniej na dziale pauper było kilku ekspertów (i kilku nie - pamiętam że wtedy jarał mnie ten deck bo miał dobre mu z deckami jak delver i relatywnie dobre z infectem (głównie przez death spark).
https://tappedout.net/mtg-decks/tortured-exsistence-by-e-hustle/
Do dziś uważam że to jeden z najbardziej technicznych decków w historii mtg.
Mogę się jeszcze pochwalić że jak był turniej paupera (nie miałem wówczas karty konta ani pieniędzy bo byłem za młody)