Aktywne Wpisy

Karolaaa555 +7
Jak ja chyba zacznę płacić jakimś randomom żeby się ze mną kolegowali. Myślałam, że jak zdam tą maturę to będzie super, że będzie zero zmartwień. A teraz wsm tęsknię bo przynajmniej nie miałam czasu na myślenie i wymyślanie takich bzdur tylko focusowałam się na nauce. Jedynie co mi poprawia humor to granie w te durne gry przez które przesiedziałam lata na dupie i nabawiłam się fobii społecznej przez którą dostaję codziennie pytania

donfallo +93
źródło: temp_file4528602832762711303
Pobierz




Historia 1:
Za dzieciaka często spędzaliśmy wakacje nad morzem z rodzicami i młodszą siostrą. To było w okolicach lat 2005, może trochę później, miałem wtedy koło 12 lat. Rodzice mieli działkę, na niej był camping z rozłożonym tropikiem (taki namiot, jakby przedpokój). Całość bez prądu, bo i czasy takie, gdzie bateria w telefonie trzymała ponad tydzień i jakoś z tym się dało żyć.
No i pewnego razu przyszli do nas znajomi, zasiedzieli się do nocy. Siedzieliśmy sobie w tym tropiku o świeczkach. Zrobiło się już mega późno i stwierdzili, że na nich czas, a moi rodzice postanowili ich trochę odprowadzić. Ja wróciłem do środka campingu, bo tam spała młodsza siostra i ktoś musiał z nią zostać. No i po chwili coś mnie tknęło, spojrzałem przez okno do środka tropiku. W sumie nic ciekawego, świeczka w lampionie stała na stole, tropik zamknięty, że nawet najmniejszego powiewu nie było w środku. Nagle stało się coś dziwnego - w zamkniętym tropiku zawiało, lampion przewrócił się i zgasł, a na szybie, przy której miałem nos, pojawiła się bladobiała ręka. Odskoczyłem przestraszony z tętnem wystrzelonym w kosmos. Po chwili wróciłem do tego okna, ale ręki już nie było, lampion był dalej przewrócony. Po krótkim czasie wrócili też rodzice, ale byłem zbyt przestraszony, żeby im o tym powiedzieć.
Historia 2:
Hej, jeśli chcesz mogę podesłać ci namiary na nocleg/miejsce w Bieszczadach, gdzie ostatnio zatrzymaliśmy się na weekend ze znajomym i moim bratem i w nocy mieliśmy, nie wiem jak to nazwać... doświadczenie? Razem słyszeliśmy bieganie po strychu małej dziewczynki (czuliśmy że to dziecko), na szybkie zaczęły pojawiać się ślady rąk, a potem usłyszeliśmy bzyczenie muchy (to było takie odczucie że jej nie ma w tym pokoju, nie umiem tego wyjaśnić) i potem widzieliśmy obok nas siedzącą postać. w pobliżu jest las i nad ranem widziałem między drzewami jakąś postać w czerwonej sukience, która mi przez chwilę mignęła i potem zniknęła (jakoś ok 3-4 nad ranem), możliwe że to jakiś miejscowy ale było to bardzo dziwne.
Historia 3 (mojego kumple):
Raz miałem sen ze mi się śniła zmarła babcia, jak jeszcze dziadek żył i prosiła żebym szedł do dziadka na drugi dzień sprawdzić czy u niego wszystko okej. No i miałem na rzeczy to co mówiła we śnie, więc pojechałem na osiedle i okazało się, że w------o na dole u dziadka tą rurę w kuchni co jest pion na odpływ ze zlewu i zalewało wszystko wpizdu, a ojciec i matka byli wtedy w robocie i nie miał kto zejść z rodziców mieszkania z 2 piętra i tego naprawić. W dodatku dziadek nie miał kasy na telefonie, żeby zadzwonić do kogokolwiek po pomoc. Dziadek, choć schorowany to sam próbował coś zaradzić, ale zdążyłem nadjechać zanim zalało więcej niż kuchnię.
Taguję tylko jednym tagiem #paranormalnemirkowyznania bo już mi się nie chce czarnolistować hejterów i trolli xD.
Treść została ukryta...
źródło: comment_1656595674nwXcU6BBFhz15C8f6Wopvb.jpg
PobierzTaa..
Komentarz usunięty przez autora Wpisu