Nienawidzę spóźnialstwa.

Zaprosiłem ostatnio kolegę do siebie na 18, godzina mu pasowała, napisał że wpadnie na chwilę.

Spóźnił się niemal dwie godziny, nie dał żadnego znaku, że będzie później, a w dodatku siedział długo, mimo moich jasnych sygnałów, że powinien spadać i wcześniejszych deklaracji, że przyjdzie tylko na chwilkę.
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Spóźnialstwo trzeba mieć chyba we krwi, znam kolegę który w większości sytuacji jest spóźniony, umawiam się z nim na godzinę 13:30 na wyjazd do pracy, wyjeżdża 13:35-13:40, umawiam się z nim na spotkanie o 21:00, zjawia się o 21:30. Ja dawno nie pamiętam, żeby on był punktualnie, w jakiś 98% sytuacji gdy się z nim umawiam jest spóźniony, zresztą każdy mój znajomy, żartuje sobie z jego ciągłego spóźniania się ( ͡°
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Sepang: Porównujesz dwie różne sytuacje. Kasjerka mnie nie nalicza 8 zł dlatego, że kupuję u niej, a nie przy innej kasie. Czym się różni bilet który on Ci sprzedaje od biletu który dostałbyś w kasie?
  • Odpowiedz