Macie jakąś filozofię, cope, metodę, powiedzonko, cokolwiek, co wam pozwala odetchnąć chociaż na 5 minut i nabrać dystansu do swojego gównianego położenia w życiu? Jakaś forma eskapizmu, przypominajka... cokolwiek?
Ja ostatnio próbowałem czytać o różnych filozofiach, np. egzystencjalizm, i próbowałem paru książek. Ciężko powiedzieć, czy pomaga. Szukałem chyba po prostu czegokolwiek, gdzie mógłbym poczuć, że ktoś też ma podobnie, że nie jestem w tym sam, tylko może wyrażone w jakiejś bardziej specyficznej
Ja ostatnio próbowałem czytać o różnych filozofiach, np. egzystencjalizm, i próbowałem paru książek. Ciężko powiedzieć, czy pomaga. Szukałem chyba po prostu czegokolwiek, gdzie mógłbym poczuć, że ktoś też ma podobnie, że nie jestem w tym sam, tylko może wyrażone w jakiejś bardziej specyficznej




